Apokalipsa
zbiór proroctw i przepowiedni...
FAQ  ::  Szukaj  ::  Użytkownicy  ::  Grupy  ::  Galerie  ::  Rejestracja  ::  Profil  ::  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  ::  Zaloguj


Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
SEKRET SZÓSTE SŁOŃCE CZĘŚĆ DRUGA
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Apokalipsa Strona Główna » Zabójcze fale z kosmosu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Erik



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 4:04, 11 Lis 2010    Temat postu: SEKRET SZÓSTE SŁOŃCE CZĘŚĆ DRUGA

SZÓSTE SŁOŃCE
CZĘŚC DRUGA
W artykule opublikowanym w ubiegłorocznym numerze prestiżowego czasopisma Astrophysical Journal Letters zaistniała sugestia naukowców z Centrum Badań Kosmicznych PAN, że nasz Układ planetarny zbliża się do granicy obłoku materii międzygalaktycznej wyjaśniając naturę utworzonej w owym obłoku „Wstęg”. Rozcinająca niebo struktura w kształcie gigantycznego pasma jakby niedomkniętego pierścienia, która została odkryta w zeszłym roku przez satelitę IBEX jest uznana przez NASA za najważniejszy aspekt w badaniach kosmicznych . Dane napływające ze wspomnianej amerykańskiej sondy IBEX ujawniły fakty, na podstawie których wyciągnięto wnioski, że „Wstęga istnieje, ponieważ Słońce zbliża się do granicy bardzo gorącego obłoku materii międzygwiazdowej” o temperaturze miliona stopni Kelvina, w którą wnikniemy już za kilkadziesiąt lat. Sonda kosmiczna IBEX, badająca rozkład energetycznych neutralnych atomów docierających do naszej planety z odległych rejonów Układu Słonecznego, w pobliżu Słońca wykryła tę zaskakującą anomalię struktury o nieznanym pochodzeniu w 2009 roku. W opublikowanym w numerze czasopisma „Science” artykule naukowcy z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk donoszą, że tak jak płynąca po jeziorze łódź spiętrza przed sobą wodę generując falę, podobnie heliosfera przemieszczając się wraz ze Słońcem z prędkością około 26 km/s zacieśnia międzygwiazdową materię przed sobą, wskutek czego powstają dwie kolejne struktury: tak zwana „ heliopauza”, formująca zewnętrzną krawędź heliosfery oraz daleko przed nią znajdująca się, charakterystycznie wygięta fala czołowa. Na ogół Słońce wraz z Układem planetarnym przemieszcza się w rzadkim obłoku gazu, tzw. lokalnym ośrodku międzygwiazdowym. Jest on rozpychany przez wiatr słoneczny. Emitowane przez Słońce zjonizowane cząstki są pędzone we wszystkich kierunkach z prędkościami od około 300 do 800 km/s. Na skutek oddziaływania wiatru słonecznego z materią międzygwiazdową znajdującą się przed Słońcem formuje się coś na kształt olbrzymiego bąbla, który zwiemy „ heliosferą”. Wiatr słoneczny dopiero nieco zwalnia do prędkości poddźwiękowej za orbitą Neptuna; towarzyszy temu powstawanie fali uderzeniowej będącej jednocześnie krawędzią obszaru heliosfery. Pierwotnie oczekiwano, że najwięcej neutralnych atomów napływa z kierunku, w którym porusza się Układ Słoneczny, a najmniej z przeciwnego, lecz ku zaskoczeniu naukowców, zamiast w miarę jednorodnej plamy, obszar neutralnych atomów tworzy wyraźną wstęgę. Analizy rozkładu natężenia ENA (energetyczne neutralne atomy- Energetic Neutral Atoms) w różnych zakresach energii sugerują, że wstęga jest wygięta i tworzy dużą strukturę o kształcie niemalże zamkniętego pierścienia(analogia do pasa fotonów i wiązki opisywanej przez starożytnych Egipcjan ). Wstęga jest nachylona do płaszczyzny ekliptyki, ale nie pokrywa się z płaszczyzną Drogi Mlecznej. Naukowcy przypuszczają, że ENA powstają w wyniku procesów zachodzących na granicy dwóch obłoków międzygwiazdowych: pierwszy z nich, przez który obecnie przedziera się nasz Układ Słoneczny, to chłodny lokalny obłok międzygwiazdowy o temperaturze około 6000-7000 kelwinów oraz bardzo gorący lokalny bąbel o temperaturze około miliona stopni kelwinów (obłok międzygwiazdowy znajduje się we wnętrzu gorącego bąbla). Tajemniczy bąbel jest prawdopodobnie pozostałością po serii wybuchów supernowych. Ma on rozmiar kilkuset lat świetlnych i znajdujące się w nim protony o dużych energiach oddziałują z neutralnym wodorem z lokalnego obłoku międzygwiazdowego, czego efektem jest prawdopodobnie powstawanie neutralnych atomów. W informacjach o tym odkryciu jest wiele domniemywań i naukowego bełkotu, co nie zmienia jednak faktu, że pochodzenie wstęgi nadal nie jest znane. Naukowcy domniemują jedynie, że fenomen może mieć związek z kształtem bliskiego międzygwiezdnego pola magnetycznego, które miałoby silnie oddziaływać z heliosferą, prowadząc do tworzenia się skupisk plazmy, skąd miały by wywodzić się ENA. Mówi się, że badania z wykorzystaniem sondy IBEX mają bardzo istotne znaczenie dla naszego życia. Pytaniem jest jedynie na ile my zwykli zjadacze chleba możemy poznać rzeczywiste wyniki owych badań i na ile może tu chodzić jedynie o przypadek tych odkryć. Wiadomo, że heliosfera pełni rolę ochronnej tarczy, zabezpieczającej nas przed promieniowaniem kosmicznym, lecz na ile ochroni nas ona przed milionowymi temperaturami? Komputerowe modele sugerują, że granica między chłodnym i gorącym obłokiem może być od nas odległa nie o kilka lat świetlnych, jak przypuszczano dotychczas , lecz zaledwie o 500-2000 jednostek astronomicznych( 1 AU ok. 150 000 000 km). Oznacza to, że już w przyszłym wieku Układ Słoneczny wniknie do wnętrza obłoku międzygwiazdowego o temperaturze miliona stopni. Według niektórych uczonych Słońce na swej drodze wokół centrum Naszej Galaktyki miałoby często przebijać takie obłoki, ale skąd o tym wiadomo jeśli IBEX jest pierwszym satelitą, który mógł takie coś stwierdzić dopiero w 2009 roku. W swej megalomanii uczeni twierdzą, iż jedynym efektem wejścia w gorący obłok będzie skurczenie się heliosfery i nieznaczne zwiększenie strumienia promieniowania kosmicznego docierającego w okolice Ziemi. Lecz przy okazji nasuwa się jeszcze jedna konkluzja dotycząca owych pędzących z prędkościami światła elementarnych cząstek materii- może więc obecnie rejestrowane wzmożone ilości penetrujących nas neutrin niekoniecznie są tylko emitowane przez pozostałości super nowych z Mgławicy Magellana? Energie i cząstki elementarne, czy to w postaci fal, cząstek czy falo-cząstek nawet w niewielkich ilościach nieustannie emitowanych z kosmosu, mogą mieć na nas dość istotny wpływ, szczególnie w kontekście działania poprzez nasz umysł, tworząc możliwości do zaistnienia pewnych para-normalnych zdolności czy umiejętności. Cóż jednak może się stać jeśli owej subtelnej energio-materii będzie nieskończenie więcej niż przy jej normalnej emisji ? Zakładając mniej więcej obecnie stabilny balans duchowości z fizykalnością ( dusza ciało ) bardzo sensownym mogłoby być pytanie co zdarzyłoby się, gdyby tę z naszego punktu widzenia delikatną równowagę coś by zakłóciło? W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę, że nasze subiektywne postrzeganie świata rzeczywistego jako świata materialnego jest na tyle błędne, na ile np. ryba widzi nas żyjących na lądzie jako inny alternatywny świat, na którego powierzchni czasem zdarzają się ingerencje ludzkich alienów w wodny świat ryb. Tak więc choć na razie jeszcze bardzo teoretycznie chciałbym zaakcentować, że wspominane wyżej cząstki duchy ( np. neutrina ) mogą nie tylko wzmóc dla co niektórych ich „duchową” część ich istoty, ale nawet przekraczając jej, w naszym rozumowaniu średnią wartość, zachwiać balans materia-duch na korzyść tego ostatniego. Mówiąc inaczej, ludzie wyczuleni lub bardziej „uduchowieni” mogą w pewnych okolicznościach zmienić strukturę swych ciał z cząsteczkowej struktury fizycznego ciała na jej strukturę falową, tym samym niemal że spontanicznie przenieść siebie do innego wymiaru lub jakiejś odmiennej rzeczywistości (świat równoległy ). Sytuacja taka może zaistnieć niejako na komendę osób mających już w sobie więcej tej „duchowej energii”, a praktykując jakieś duchowo-religijne systemy, modląc się, lub medytując mogą niejako ukierunkować wiązki bozonów w swoją stronę ( przyciąganie i odpychanie cząsteczek ). Podobnie jak podczas eksperymentów fizyki kwantowej, gdzie cząstki zachowują się zgodnie z wolą eksperymentatora. Te nieomal od zawsze istniejące w cieniu naszej fizykalności zdolności, w przeszłości pozwalały wielu prorokom i mistykom ingerować w fundamentalne prawa fizycznego świata, przez wielu świadków tych zdarzeń postrzegane jako cuda (obustronna materializacja, lewitacja, teleportacja, fotokineza, telepatia itp. Itd. ) . Jak wspominałem takie zdolności wiążą się z przejściem do bardziej ulotnych sfer innych bardziej duchowych wymiarów czy równoległych światów ( nieba i piekła z wszystkimi ich rodzajami i odmianami ).
W tym miejscu swej rozprawy chciałbym wspomnieć wiele przykładów wierzeń, proroctw, objawień i wizji typu channeling. Choć dziwnym może się wydawać owe przejście od astronomii i fizyki kwantów do infantylnych wierzeń większości ludzi na tej planecie, ale paradoksalnie według mnie jest to jak najbardziej współzależne. Nie chodzi mi przy tym o gloryfikacje któregoś z typów czy scenariuszy owych przepowiedni, a raczej o przedstawienie ich wszystkich jako czegoś w rodzaju samo realizującej się prawdy w natłoku absurdalnych kłamstw, gdzie wszystko zależnie od miejsca postrzegania staje się oboma z tych zaprzeczeń czyli prawdą i kłamstwem jednocześnie. Bo jak to jest możliwe, że wiele praktycznie identycznych w treści proroctw wywodzi się od zwalczających się lub konkurencyjnych grup lub kościołów ? I jeśli nie idzie tutaj o wykradanie sobie nawzajem pomysłów treści owych przekazów, to czemuż te sekty wyizolowały się względem siebie? A jeśli owe proroctwa są czymś w rodzaju uniwersalnych prawd dotyczących powracających kataklizmów i istoty stworzenia, najprawdopodobniej religie i sekty, w których owe wizje powstają są jedynie drugoplanowym ubocznym produktem czegoś ważniejszego od nich samych. Jak starałem się dowieść w mym poprzednim tekście, mogą one być częścią ogólniejszego planu dezinformacji podobnego do biblijnego incydentu pomieszania języków (Wieża Babel), stawiając wieszczów i proroków jako bezwiedne składowe manipulacji. Chciałem zwrócić uwagę na kilka przykładów z owej niemalże niekończącej się listy owych przekazów od tak zwanych „wyższych bytów”. Najczęstszym typem owych przekazów jest tak zwany „channeling” inaczej „kanalizm”, będący czymś w rodzaju fenomenu parapsychicznego polegającego na wierzeniu, że poprzez transcendencje ( z łaciny „wspinanie się” lub „ przechodzenie poza”), czyli próby przekroczenia rzeczywistości i przejścia na „wyższy” poziom ludzkich doświadczeń i zmysłów nawiązywane są kontakty z innymi bytami. Najczęściej odbywa się to poprzez trans i osiągane tam odmienne stany świadomości. Owe nowe drogi poznania i kontakty z ośrodkami emisji np. Aniołowie, „Kosmiczni nauczyciele”, Jezus Chrystus, Bóg, Szatan, Bogowie i Prorocy wielu kultur i religii. Wysyłanie przesłania odbywa się za pomocą „kanału” (z angielskiego Chanel), czyli inaczej za pomocą drogi pozazmysłowej (komunikacyjny kanał lub odbiornik mentalny) na ogół bez użycia języka werbalnego. Według relacji osób twierdzących, że doświadczyły channelingu, otrzymywane przekazy są często trudne do zrozumienia i podświadomość tłumaczy je na bardziej zrozumiałe myśli lub pismo (tzw. „ pismo automatyczne”). Wyznawcy channelingowych przekazów uważają, że im „wyższy poziom duchowości” osoby poddającej się channelingowi, tym jest bardziej możliwy kontakt z istotami będącymi bliżej Boga, Światłości czy Uniwersum. Według niektórych opinii Channeling jest to rodzaj opętania, najczęściej przez „wyższe byty”, lecz mogą się również zdarzyć kontakty z istotami, które chcą wykorzystać znajdujące się w stanie transu osoby i tylko udają pozytywne. Podobnie według przeciwników Adwentyzmu miałoby być w przypadku proroctw i twierdzeń proroka Adwentyzmu Ellen G. White. Istnieją ponoć poważne dowody świadczące o tym, że dzieła Ellen White nie są zgodne z Pismem Świętym, a mimo to jest ona głównym filarem swego kościoła. Znamienna staje się tutaj sytuacja, którą opisuje 5 Moj. 18:22: Jeżeli słowo, które wypowiedział prorok nie w imieniu Pana, nie spełni się i nie nastąpi, jest ono słowem, którego Pan nie wypowiedział... Bardziej skomplikowana jest sytuacja, kiedy ktoś z autsajderów wypowie proroctwo, a ono się spełni; problem wynikający wtedy najczęściej jest postrzegany w kategoriach kary za grzechy w obrębie własnego kościoła (interpretacja bałwochwalstwa jako przyczyny przegranych przez Chrześcijan w zbrojnych potyczkach z Islamem, czego konsekwencją jest brak wizerunków Boga w niektórych kościołach chrześcijan ). Czy można zachwycać się tym, że spełnia się jakieś proroctwo, które wypowiada na przykład prorok obcej religii. Według Biblii na przykład, Bóg przykazał Mojżeszowi (5Moj. 13:2-6), że prorok głoszący odstępstwo ma ponieść śmierć, nawet jeśli wcześniej uczynił jakiś znak lub cud, który się spełnił! Jak takie stanowisko ma się do obrazu dobrego, opiekuńczego boga, lub jeśli można spytać inaczej na ile przepowiednia lub proroctwo jest tutaj ważniejsze od ludzkiego życia? Czy siły, które wykorzystują pewne prawdopodobnie od zawsze istniejące sposoby mentalnego komunikowania się z nami, zawsze robią to w dobrym dla nas celu? A istniejąca lub stworzona do tego typu manipulacji machina nie może być wykorzystana przez nas do naszych zwykłych przyziemnych celów, lub po prostu wyłączona? Ja myślę, że musi być jakaś możliwość wyrwania się z narzuconego nam kręgu przeznaczenia i wielo- tysiącletnich tradycji bycia podporządkowanym na polu gry bogów pionkiem . I aby móc stać się naprawdę wolnym, trzeba poznać i uwierzyć , że jest to na pewno możliwe.
Kilka lat temu bestsellerem jednego sezonu była książka pod tytułem „ Sekret”. Owa zdać by się mogło ważna pozycja w bibliotece New Age przystępnie przybliżała sprawę tak zwanego „prawa atrakcji” („ Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś, i w końcu tworzysz to, czego chcesz. George Bernard Shaw Jr.”) - w wolnym tłumaczeniu „prawa przyciągania”. W definicji, tak jak wyżej zacytowałem słowa Georga Bernarda Shaw Jr., chodzi o przyciąganie tego, czego się pragnie lub o czym się marzy. W idei tego prawa drzemie pewien paradoks, lecz aby dojść do interesującej kwestii paradoksów czyli zaprzeczeń napiszę najpierw kilka zdań o owym prawie przyciągania dóbr (od tych duchowych do materialnych ). Może zacznę od tych bardzo materialnych na podstawie choćby jednego dotyczącego mnie zdarzenia. Chodzi mianowicie o państwową loterie pieniężną. W miejscu gdzie mieszkam, czyli w Kanadzie najpopularniejszą taką loterią podobną do Polskiego Toto lotka jest „6 /49”. Jakiś czas temu my, to znaczy ja i moja żona Danuta wspólnie z kilkoma innymi zaprzyjaźnionymi parami postanowiliśmy zacząć grać zespołowo w „6/ 49” . Jak się jednak miało okazać za jeszcze pewien czas, efekty naszych prób wygrania były skromnie mówiąc znikome i nawet w części niepokrywające zainwestowanych pieniędzy. Oczywiście wiem, że tak ta, jak i inne loterie są oparte na przypadkowo- losowych zasadach funkcjonowania, jednak w czasie luźnych spotkań towarzyskich również ze wspomnianymi znajomymi, zaczęły uwidaczniać się ich postawy lub opinie na temat ich wiary w wygraną. I tak na przykład jeden z kolegów po prostu nie wierzył w wygraną, a jedyny sposób wzbogacenia się widząc w ciężkiej wytrwałej pracy. Żona innego kolegi oznajmiła kiedyś, iż ani ona ani jej mąż nigdy nie będą mieć pieniędzy, a jej najwyższą troską było to co się stanie jeśli wykupimy zbyt wiele zakładów, a w międzyczasie jednak wygramy. Koleżanka z trzeciej pary znajomych, że ona sama jeśli wysyła kupon z jakiejkolwiek loterii to tylko wówczas kiedy nie jest wysoka pula wygranych, „bo cóż by zrobiła z nadmiarem wygranych pieniędzy”. Kolejna pani, notabene dość dobrze sytuowana, kiedy przychodziła na nią kolej wysyłania zespołowych kuponów nierzadko o tym zapominała. A jeśli nawet pamiętała o swych obowiązkach względem reszty grupy, to co prawda wykupywała kupony, lecz robiła to w tajemnicy przed swym mężem. Uświadamiając sobie to wszystko, mimo że wśród osób z tej grupy było również kilka, które nie tylko wierzyły, ale również i pragnęły wygranej postanowiłem jednak zrezygnować z owej spółki i zacząć znów wysyłać Toto lotka indywidualnie. Postanowiłem wziąć szczęście w swoje ręce i przeżywając życie liczyć jedynie na siebie, gdyż w myśl zasad prawa przyciągania szansa uzyskania sukcesu w tym przypadku wygranej w loterię z ludźmi, o których wspomniałem moim zdaniem miała znikome, lub w najlepszym przypadku pomniejszone szanse powodzenia. Paradoks w tym przypadku polega na tym, że w myśl starej zasady rzeczywiście bogactwo lgnie do już zaistniałej fortuny, dużo częściej, niż aby zapełnić jakiś finansowy niedobór. Ta zasada w dużej mierze jest tożsama ze starą formułą Hermetyzmu „ Jak w górze tak i w dole ” i „to czego się boisz ciebie zabije, a to czego się nie boisz ciebie ocali”. Według mojej własnej definicji brzmiałoby to , że „jeśli ktoś ucieka, to ktoś musi go gonić”. Odwrotnie z kolei jest z goniącym, który im bardziej coś goni, a nawet czegoś oczekuje, to tym bardziej to coś się od niego oddala. Lecz jest w tym prawidle pewne odstępstwo, mianowicie aby osiągnąć to czego się chce, powinno się sprawiać przed sobą wrażenie jakby to coś upragnione było już od dawna w naszym posiadaniu. Najlepszym przykładem jaki przychodzi mi do głowy jest pewne zdarzenie, kiedy to razem z grupą przyjaciół udaliśmy się kiedyś do dyskoteki. Tego wieczoru o którym, mówię razem ze mną, moją żoną i kilkoma samotnymi znajomymi płci męskiej, był też żonaty kolega, którego żona akurat kilka dni wcześniej pojechała na wizytę do Polski. Na dyskotece, na którą namówili nas owi samotni mężczyźni z nadzieją zapoznania tam jakich dziewcząt, tańczyłem tylko ja ze swą żoną i ów kolega „słomiany wdowiec”. Pozostali nie zatańczyli z żadną dziewczyną ani kawałka, gdyż za każdym razem podchodząc z obłędnym pragnieniem w oczach, aby poderwać jakąś Damę, niezwłocznie dostawali od niej kosza. „Słomiany wdowiec” natomiast, z racji że jemu nie zależało na niczym innym jak na zabawie, tańczył nieustannie i spocił się przy tym do tego stopnia, iż nawet z potu zamokły jego dokumenty. W tym prawie jest jeszcze taka dziwna zasada, że życzenia lub jakakolwiek negatywna ocena czy to świata czy samego siebie spełnia się o wiele szybciej niż realizacja pozytywnych pragnień lub jakichkolwiek oczekiwań. To paradoksalne prawidło, a właściwie jego efekt w myśl którego, aby osiągnąć to czego się chce należy niejako zaprzeczyć sobie wierząc, że to coś już się posiada, wspaniale określa nowotestamentowe sformułowanie przypisywane Jezusowi „ Błogosławione ptaki niebieskie, które nie sieją, nie orzą a zbierają”. Jednak kiedy niedawno zaprezentowałem ów cytat pewna znajoma oznajmiła, że jej zdaniem pod ową formułką określenie niebieskie ptaki znaczy arystokracja i idzie tutaj o tak zwaną błękitną rodową krew tych, co niektórych zobligowanych dawno już ustalonym przeznaczeniem wybrańców. Po przemyśleniu zgodziłem się z ową znajomą, iż rzeczywiście jest to możliwe, choć na pierwszy rzut oka tkwi w takim rozumowaniu pewna zaprzeczająca sobie prawda, albowiem po pierwsze tekst Biblii, a tym samym rola Jezusa i Nowego Testamentu byłaby dedykowana bardzo wąskiemu gronu uprzywilejowanych osób, a cały tekst w zasadzie mógłby być jedynie ograniczony do tego sformułowania. Lub owa wypowiedź Jezusa dotyczy owych niebieskich ptaków, ale biblia z jej wszystkimi prawami i dekalogami dotyczy ludzi, którzy i tak nie będąc niebieskimi ptakami nie mają też szansy stać się błogosławionymi. Również mówi się też tam: „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego” (Mk 10,25).Jednak odnośnie tego wielbłąda i w dotyczącej jego alegorii, może tak jak uznaje się powszechnie chodzić oto, że jest to dygresja na temat posiadania, że ten, który ma, nie potrzebuje Boga, a tym samym nie pójdzie do Bożego nieba. Jednak sama opowiastka jest stworzona na bardzo prozaicznym, acz rzeczowym gruncie, gdyż z jednej strony w kulturze i czasach Jezusa wielbłądem nie tylko zwano znane nam zwierzę, ale również linę okrętową, którą zapewne trudno jest przepchać przez igielny otwór. Z innej zaś strony jedna z bram w mieście Jeruzalem była tak wąska, iż trudno tam było przejechać objuczonemu wielbłądowi, czyli komuś kto posiadał więcej niż inni, i mógłby tego wielbłąda obładować tymi dobrami, bramę tę zwano właśnie ucho igielne . Tym samym ta alegoria mogłaby uświadomić nam, iż nic tak naprawdę nie musi być jednoznaczne i interpretacji znaczeń, zdarzeń czy słów może, a najczęściej jest, więcej niż jedna i odziwo wszystkie mogą być jak najbardziej prawdziwe. Jak to zauważyłem podczas swych poszukiwań uniwersalnej Prawdy jest to możliwe. Choć często przy tego typu dogmatach zahaczamy też o paradoksy i zaprzeczenia. Na paradoksach polegać może bardzo wiele istniejących we wszechświecie współzależności. Aby to zaprezentować może przytoczę przykład, który jest chyba jednym z najbardziej znanych paradoksów, a mianowicie spekulacja: Czy Bóg może stworzyć kamień, którego sam by nie mógł unieść? Z czysto teoretycznego punktu widzenia prawda jest taka, że w tym przypadku Bóg będąc istotą wszechmocną tego uczynić nie może, tak więc czy w związku z tym jest wszechmogący? Jest to jedynie możliwe, jeśli skorygujemy pojęcie wszechmocy Boga, bo w innym przypadku pewne umiejętności Boga mogą doprowadzać do paradoksów, gdyż istnienie wszechmocy w jej standardowym pojęciu jest po prostu niemożliwe. Bo czy ktoś mógłby się posługiwać swą wszechmocą, gdy jednocześnie tego nie mógł by zrobić, gdyż tej wszechmocy coś jednocześnie mogłoby zaprzeczać (chodzi o to, czy mógłby to zrobić co jednocześnie coś nie pozwala mu tego czegoś zrobić). Tak więc Bóg nie może wszystkiego, bo nie może robić czegokolwiek co jest, bądź prowadzi do paradoksu, ograniczając w ten sposób swą moc. Tak więc pierwszym nasuwającym się pytaniem jest, czy „Bóg” rzeczywiście jest tym Bogiem. Czy może przewidywać nasze decyzje, dając nam podobno „wolną wolę”. W takim razie paradoksalnym jest oczekiwanie Boskich interwencji, i to nie tylko dlatego, iż nie byłoby to w zgodzie z sumieniem Boga. Jeżeli ktoś uważa, że Bóg wpływa na nasze życie zależnie od naszego postępowania, a zarazem zna naszą przyszłość, to znowu mamy sytuację mogącą doprowadzić do paradoksu. Jeśli Bóg zna przyszłość zmierza to do paradoksu, gdyż ją sobie zaplanował i konsekwentnie dąży do realizacji swego planu. Zaburza to sens podejmowania przez nas jakichkolwiek działań, gdyż nie istnieje obiecywana nam wolna wola. Jeśli Bóg zna daleką przeszłość, która z racji, iż jesteśmy uwięzieni w nieustannie powracającej pułapce pętli czasu, gdzie przeszłość i przyszłość jest tym czym jest, jedynie z racji pozycji z której się to postrzega, również to nie daje nikomu jakichkolwiek szans na zmianę czegokolwiek. Kolejne stwierdzenie, że sam Bóg jest poza czasem lub poza wymiarem jest niekonsekwencją pewnych korelacji Boga i ziemskiego życia, znów prowadząc do niespójności logicznych, i oczywiście do paradoksu. Według mnie w kwestii Boga nie można korzystać z teorii, które dopuszczają istnienie paradoksu. Kwestia ta, mimo zdać by się mogło jej powszechności, za sprawą dogmatyzmu wprowadzającego dla swych wiernych swoisty nakaz-prawo niemyślenia staje się tematem tabu. Ale jeśli mimo wszystko ktoś zechce rozważać podobne kwestie, moją radą jest, aby również przy tym starał się myśleć samodzielnie odrzucając powszechnie utarty obraz istoty zwanej Bogiem. Ja osobiście wyznaję tezę, że zarówno mamy w naszym świecie do czynienia z czyimś planem, niezmiennym przeznaczeniem w pewnych kwestiach, czy w odniesieniu do pewnych osób jak i losem i wolną wolą, której są poddani co niektórzy z nas.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Iva



Dołączył: 03 Paź 2010
Posty: 125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:17, 11 Lis 2010    Temat postu:

"Bóg jest suwerennym panem i władcą wszechświata. Z punktu widzenia swoich możliwości rozpatrywanych w oderwaniu od Jego charakteru może wszystko, może na przykład sprawić, że ja zacznę nagle wierzyć w predestynację, a Kalwin w wolną wolę. Miłosny związek z człowiekiem, każe mu jednak powściągać swoje nieograniczone możliwości, gdyż chce wolnego związku opartego na miłości i zaufaniu stworzenia (Joz.24:14-15; Mt.23:37). Wiele starotestamentowych obrazów prorockich odmalowuje Boga jako tego, który w miłości zaleca się do swojej oblubienicy. Inne obrazy wskazują na ojcowski stosunek Boga do Izraela. (Oz.11:1). Relacja z Bogiem wydaje się dwustronna i dynamiczna. Bóg oczekuje od nas posłuszeństwa, i nic nie wskazuje na to, że jest to tylko pusty werbalizm. Ez.3:18-20, Jer.18:7-11 itd. pokazują, że Bóg oczekuje od nas właściwej reakcji na swoje ostrzeżenia. Oceniając sprawy z perspektywy dynamiki relacji z człowiekiem, należałoby postulować realny stosunek Boga do czasu. Bóg nie jest bezczasowy, ale wszechczasowy. To, że Bóg jest suwerenny oznacza, iż może ingerować w dzieło stworzenia i robi to poprzez cuda i ogólną kontrolę. Dzieje świata są pod kontrolą Boga, który wszystko sprawuje wg zamysłów swojej woli. Nie oznacza to jednak, iż np. Holocaust był wolą Boga, jego odwiecznym postanowieniem. Wolą Boga było przypuszczalnie, aby ludzie naocznie zobaczyli konsekwencje nadużycia swojej wolności. Bóg jest zbyt wspaniały, żebyśmy mogli posądzać Go o małoduszną koncepcję zbawienia tylko niektórych raczej, niż wszystkich. Taką koncepcję wydaje się potępiać Jezus mówiąc o nieselektywnej miłości Boga do wszystkich, jako wzoru dla nas. (Mt.5:43-4Cool. To, że Bóg jest miłością oznacza, że miłość Boga do świata jest pierwszym i ostatnim słowem Boga."

"Stwórca zapragnął wejść w przymierze ze stworzeniem swoim i dlatego obdarzył je wolnością. Bo tam tylko przymierze jest możliwe, gdzie mieszka wolność. Ja jestem Wolnością i tego samego pragnę dla was.[…]
Na wolne wezwanie wasze – przybywam z pośpiechem. Miłość pragnie być przy ukochanym. Matka – przy dziecku. Przyjaciel – przy przyjacielu.[…]
Paradoksem jest, ze Bóg pragnie miłości człowieka. Tak, lecz po to, aby móc go zbawić. Dla niego samego konieczna jest odpowiedź miłości, gdyż Niebo jest życiem w nieustającej wymianie Miłości pomiędzy Stwórcą a stworzeniem, Ojcem a dziećmi.[…]
Kiedy człowiek jest pewien, iż jest kochany, staje się sobą prawdziwie, gdyż odrzuca to, co jest w nim zwierzęcego: lęk przed zagrożniem, napięcie czujności, nieufność i podejrzliwość […] I oto człowiek ów lęk zwierzęcy odnosi do Boga. Jeżeli wierzy weń potrafi oskarżać Go również o wszelkie zło świata, zwłaszcza to, które powoduje sam.[…]
Nie ma przecież wśród was „dobrych” i „świętych”. Istnieją ci, co widzą słabość swoją i ludzie „ślepi” na nią, ufni w swoją moc. Ten tylko żyć może w świetle, kto ma oczy zdrowe.
Przymierze zawrzeć może tylko byt wolny, dlatego tę wolność wyboru ofiarowałem wam. I oto Ja, Pan Nieskończoności, wieczyście niezmienny w Miłości Swojej, daję wam, bytom przeze Mnie powołanym do istnienia, bytom ode Mnie całkowicie zależnym – daję wam wolność, abyście mogli stać się partnerami moimi.

Na początku nauczania Mego pragnę, abyście pojęli, że nie jesteście sierotami, że macie Ojca, który was kocha.
Chcę, ażeby rosła w was pewność, że jesteście kochani zawsze jednakowo bezgranicznie bez względu na to, co robicie, w jakim źle zanurzeni jesteście. Wtedy tym bardziej troszczę się o was, bo chorzy jesteście i większej pomocy wam trzeba.
Otwórzcie oczy i uszy na działanie Moje. Nie jestem wam podobny. To w was ukryte jest podobieństwo do Mnie, Który jestem Miłością. Upodabniacie Mnie - do siebie, a to wy macie odszukać w sobie i odsłonić przed światem blask ukrytego w was pokrewieństwa - ZDOLNOŚCI MIŁOWANIA. Wciąż przykładacie do Mnie swoje miary. Chcecie wyobrazić Mnie sobie i robicie błąd, który utrudnia wam drogę ku Mnie, a może też ją zagrodzić.
Jak szklanka wody może wyobrazić sobie ocean? Jako 10 szklanek? tysiąc? dziesięć tysięcy?...
Nie jestem taki, jak wy. Nie jestem „większy", „lepszy", „mądrzejszy"
- Jestem nieskończonością Miłości, bezmiarem dobra, pięknością samą w sobie. Jestem miłosierdziem nieograniczonym, wieczyście darzącym. Jestem Tym, Który Jest.
Wszystko, co nie jest Mną - istnieje ze mnie, przeze Mnie, z Mojej sprawczej Miłości, która daje życie i podtrzymuje je.
Zamysły Moje są niezmienne. Miłość Moja powołała rodzaj ludzki do istnienia, a istnienie dałem wam po to, abyście byli szczęśliwi. Dlatego dbam i zabiegam o szczęście wasze.
Wysoką godnością was obdarowałem - prawem do życia w wiecznej Miłości ze Mną, Stwórcą waszym. Stosownie do godności tej nadałem wam prawo wyboru, gdyż jestem Bogiem wolnych bytów, nie zaś niewolników, a wy przez dobrowolne przyjęcie grzechu zaćmiliście światło waszej duszy i już nie widzicie Mnie jasno.
Życie wasze stało się poszukiwaniem w ciemnościach. Wciąż tęsknicie za Mną, gdyż we Mnie tylko znajdziecie dopełnienie i szczęście spoczynku w Miłości Mojej.
Błądzicie i nieszczęśliwi jesteście, bo to, co za „szczęście" uważacie, za czym gonicie, tracąc siły, a często i człowieczą godność waszą - rozpływa się wam w dłoni, przecieka, przemija i znów jesteście puści i głodni.
Dlatego uczyłem was i prowadziłem, a wreszcie Słowo Moje stanęło wśród was, Miłosierdzie Moje odkupiło was. Syn Mój stał się człowiekiem, pośrednikiem pomiędzy Mną a wami, bratem waszym i Jego Krew zmywa z was ślepotę grzechu - jeżeli chcecie tego...
Ku pomocy wam założyłem gmach Nowego Przymierza, który wciąż wzrasta; rośnie każdym z was. Służę wam w Kościele Moim, daję wam tysiączne dowody Miłości i ciągle przebaczam wam - cokolwiek uczynicie - jeżeli zapragniecie przebaczenia...
Rozważcie Miłość Moją, w której żyjecie, jakże często walcząc z Nią i nienawidząc Jej.
Gardzicie Nią i chcecie się obyć bez Niej, a przecież jest Ona naturalnym środowiskiem waszych dusz. Istniejecie dlatego, że wciąż kocham was i - zapewniam was - Miłość Moja nigdy nie ustanie.

Czy dlatego nie istnieje słońce, że ślepe oczy go nie widzą? Lecz i ono przeminie. Miliony słońc rozbłyskują, gasną i przemijają, a tylko Miłość Moja nigdy nie przeminie.
Jaki grzech, jaka zbrodnia ludzka mogłaby umniejszyć Miłość Moją?

-27-
Uwierzcie Mi, dzieci; daję wam jedyną pewność świata waszego i wszystkich światów Moich. Pewność, że JESTEŚCIE KOCHANI!
Na Niej opierajcie się, na Niej budujcie. Jej powierzajcie się z ufnością, bo Miłość Moja was nie skrzywdzi.
Nie jestem taki, jak wy. Waszego zaufania nie zawiodę. Wolności nie skrępuję, oddania się waszego nie odrzucę, przyjaźni nie zdradzę, bo Mnie o wasze dobro chodzi, dzieci Moje, biedne, słabe i schorowane.

-28-
Dzieci, powiedzieć wam chcę, że będziecie ze Mną. Nie dla waszej urody, świetności, wartości waszych dzieł, waszych cnót i dobrych uczynków, lecz - że Ja tego chcę! Stworzyłem was do szczęścia i zrobię wszystko, abyście szczęście osiągnęli - jeżeli pozwolicie Mi na to.
Nie ma zbrodni, której Ja nie chciałbym wam przebaczyć, bo zbrodnie wasze przede wszystkim wam szkodzą, was samych niszczą i upodlają, są najgorszym z nieszczęść waszych. Syn marnotrawny sam wybrał swój los, a jednak jadał wreszcie z pogardzanymi przezeń zwierzętami. Ten, kto grzeszy - upodla godność swoją, godność nieskończoną Dziecka Bożego. Czyż może być hańba większa i większy wstyd? Grzech jest waszą tragedią.
Dla Mnie jesteście wtedy jak dzieci chore, tak chore, że na wpół umarłe. Kto żyje w zbrodni, nie żałując jej, a nawet korzyści z niej czerpiąc - jest w oczach Moich jak człowiek w letargu, umarły dla Domu Mojego. Tylko Ja mogę go wskrzesić.
[...]Dałem wam Dar powrotu do Mnie nawet z dna waszych najnikczemniejszych uczynków - zawsze, kiedy zechcecie.
Ja waszych upadków nie liczę. Owszem, dopuszczam nawet, abyście nakarmiwszy się ohydą zła, zaznawszy goryczy i wstydu nędzy waszej, wyzbyli się pychy i umieli zobaczyć się w prawdzie waszego stanu.
Stan człowieczy to sama słabość, miałkość dobrych zamiarów, stała gotowość do grzechu: ślepota oczu, głuchota uszu, serce zawistne, pełne złości i złych zamiarów, stopy leniwe w służbie, ręce wyciągnięte, by odbierać innym, chwytać bez końca i zagarniać ku sobie, brzuch nienasycony i myśli żądz pełne. Oto kondycja człowiecza...
Nie takich was mieć pragnąłem, lecz wy zechcieliście korzystać swobodnie z wolności waszej. I poparł was w tym pragnieniu ojciec kłamstwa - potężniejszy od was - wasz wróg - dla własnej korzyści. I tak, sądząc się wolnymi, staliście się niewolnikami okrutnego ducha.
[...]

ja was nie dzielę, dzieci, na dobrych i złych, niewierzących i wierzących, katolików i wyznawców buddyzmu, „czarnych", „żółtych" czy „białych". Wszystkich was pragnę uszczęśliwić, wszystkich mieć w Domu Moim.
Ten jest najbliżej mnie, który w każdym człowieku (niezależnie od różnic) widzi brata, bowiem na braci sobie wzajem was przeznaczyłem. Dlatego nie ten, kto woła „Panie, Panie", a ludziom złorzeczy, krzywdzi ich, poniża, segreguje i skłóca, lecz ten, który miłuje ich, chociażby nigdy o Mnie nie słyszał, jest prawdziwie Synem Moim. Do niego przyznam się, a od obłudników odwrócę.
Bo miłość wasza wyraża się w czynieniu dobra - wedle waszej możności - tym, którym uczynić dobro możecie: waszej rodzinie, otoczeniu, przyjaciołom, współpracownikom, podwładnym, uczniom, pomocnikom. Ale to nie wszystko. Każdy z was potrafi odpłacić miłością za miłość, bo cieszy go, że jest kochany. To dopiero początki nauki kochania.
Moi uczniowie serca swoje kształtować winni na wzór serca Mego, inaczej nie zrozumieją Mnie i przyjaźni ze Mną nie zawrą.
Mówiłem wam, jaka jest Miłość Moja. Mówiłem wam też, jacy jesteście - wy. Za cóż więc was kocham Ja, Pan Chwały, Majestatu i Blasku, Czystość nieskazitelna, Mądrość przedwieczna, Sprawiedliwość prawdziwa?...
Miłość nie kocha - „za coś", bowiem nie dla korzyści własnej kocha.
Prawdziwa Miłość - pragnie darzyć, oddać samą siebie, uszczęśliwić.
Naturą Miłości jest bezinteresowne darzenie z własnej pełni.
Jestem Pełnią Nieskończoności - Miłość Moja jest bezgraniczna, istnieje w wieczności poza wszelkimi ograniczeniami, niezmienna.
Wy, ludzie, odeszliście ode Mnie ku własnym wyobrażeniom o szczęściu. Im zaś dalej odchodzicie, tym większa pustka was otacza. Samotność wasza zwiększa się i pośród kilku miliardów istnień wam podobnych każdy z was pozostaje sam i cierpi. Zbudowaliście świat cierpienia i łez, świat bez miłości.
Lecz Ja - Miłość - jestem zawsze z wami, rozumiem was, współczuję wam.
Każdy z was ma możność przyzwania Mnie, a wtedy przybędę z pośpiechem, aby ogniem Moim ogrzać was. Pragnę wypełnić pustkę waszego świata - materią Mojej Obecności, która jest energią Miłości. Nasycić was.
Właśnie dlatego, żeście tak słabi, grzeszni, bezbronni, chorzy i cierpiący, dlatego Miłość Moja spieszy, by was wspomagać.
Słabych - umocnię Mocą Moją.
Grzesznych - oczyszczę Nieskazitelnością Moją.
Bezbronnych - osłonię i uratuję.
Chorych - uzdrowię.
Cierpiącym - dam Siebie Samego i pozostaną w Sercu Moim.
- Czy zrozumiałyście, dzieci, działanie Miłości Boga, Ojca waszego?
- Czy pragniecie działać ze Mną wspólnie, Moją Miłością dzielić się z braćmi waszymi, którym Jej brakuje?...
- Czy zechcecie obdarzać bezinteresownie, hojnie i stale?... Wtedy staniecie się uczniami Moimi, przyjaciółmi Mymi.

-30-
Z wybranymi Moimi zawiązuję przyjaźń najściślejszą. Pozwalam im uczestniczyć w realizacji Mojego Planu ratowania rodzaju ludzkiego, bez względu na ich uzdolnienia i sprawność. W Moich sprawach może uczestniczyć każdy z was - jeżeli zechce. Ja Sam uczę was, wspomagam, dodaję sił, podtrzymuję w dniach próby. Naprawdę nie ma takiej słabości, na której nie mógłbym zbudować największego dzieła - jeżeli człowiek zaufa Mi.
Najdonioślejsze wydarzenia w Dziele Zbawienia dokonały się przez ludzi starych, chorych, słabych, niewykształconych, nisko przez otoczenie ocenianych, lekceważonych lub odrzucanych jako „grzesznych".
Są tego dwie przyczyny: Miłosierdzie Moje, które zawsze zwraca się ku ubóstwu i biedom ludzkim i - odpowiedź człowieka. Ten, kto pozornie mało ode Mnie otrzymał, zna lepiej swoją znikomą wartość i nie wie nawet, że otrzymał skarb największy - pokorę, która jest świadomością nędzy kondycji ludzkiej - wobec Mnie. Takiemu człowiekowi łatwiej jest uznać Mnie - Ojcem swym, Wybawcą i Przyjacielem najbliższym. Biednemu i słabemu wezwanie Mnie - ku pomocy - przychodzi naturalnie i prosto. Świadomość zaś grzeszności swojej i uznanie jej wobec Mnie pozwala działać Mojej Miłości i pragnieniu przebaczania wam, podnoszenia was i przyciągania ku Sobie.

Inaczej ma się sprawa z bogato obdarzonymi. Sądzą, że wszystko sobie zawdzięczają, a porównując się z uboższymi braćmi, gardzą nimi i wykorzystują ich słabsze możliwości dla własnej korzyści.
Dumni, hardzi i zarozumiali wspinają się na najwyższe miejsca, a Ja niewiele ich obchodzę. Niepotrzebny im jestem. Zdolnym i bogato uposażonym zawsze zagraża pycha i tylko wierne i wytrwałe opowiadanie się za Mną może ich postawić w Prawdzie Mojej.
[...]
-31-
- Powiedziałeś Panie „wielu jest wezwanych, ale mało wybranych"?
- Powiedziałem też, dziecko, „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy obciążeni jesteście", a któż z was nie jest nim?
Krew przelałem za wszystkich, nikogo z was nie wykluczyłem. Każdy może skorzystać z Miłosierdzia Mojego. Wszyscy jesteście przez Mnie wezwani do zbliżenia się ku Mnie, do przyjaźni ze Mną; „wybranymi" stają się ci, którzy wytrwają w przyjaźni, którzy życiem odpowiedzą Mi „tak". Niegdyś wybrałem jeden mały naród. Czyż wszyscy odpowiedzieli Mi? To Ja wierny byłem - Sobie - lecz nie oni. Ja powołuję do Miłości cały Lud Boży, a jest nim wedle pragnienia Mego cały rodzaj ludzki.

Każdego z was powołuję do osobistej przyjaźni ze Mną - różnej od innych - jako że każdy z was potrzebuje odrębnej troski i nauczania. Różnorodne też przygotowałem wam służby - wedle darów Moich w was żyjących (żywych, ale oczekujących na wyzwolenie z ukrycia, a uczyni to Miłość). Kto podejmie wezwanie, kto odrzuci swoje plany dla Moich, kto ze Mną przeżywa swoje życie - ten pozostanie „wybranym" na wieczność.
Zrozum, dziecko, że „wybranymi" nie są ci, którzy wielkich rzeczy dokonują, a ci którzy przyjmą i zachowają w sercu Słowa Moje: „bądź wola Twoja", bo oni sprowadzają Królestwo Boże na ziemię.
Nie trzeba do tego wielu starań i umiejętności. Jeśli Ja wzywam was, dbam o to, aby głos Mój zrozumiało nawet najmniejsze i najsłabsze Moje dziecko. Ty określiłaś Słowa Moje jako „uniwersalne dla wszystkich wieków, ras, kultur i poziomów inteligencji". Tak, czyż mógłbym - Ja! - wykluczyć chociażby jednego człowieka?... A zwłaszcza najsłabszych, najbiedniejszych, najbardziej Mnie potrzebujących?[...]

Różny jest czas waszego dorastania, dla każdego inny. Wielu z was woli pozostawać w stadium dziecięctwa aż do zgonu.
Co bawi i cieszy niemowlę i malutkie dziecko? To, co przyjemne. Na wszystko, co nie jest przyjemne, reaguje krzykiem, płaczem, gniewem.
Co pociąga dziecko starsze? Zabawa, rozrywka, swoboda. Reszta jest przymusem, wysiłkiem, przeszkodą w używaniu przyjemności; jest nieprzyjemna, jest „złem", budzi sprzeciw. Tak wielu z was zachowuje te kryteria aż do śmierci...
Kim więc dla nich jestem Ja?
„Bozią"? Bogiem, który nikomu nie przeszkadza robić tego, co chce, bo jest „taki dobry"?
Bogiem, który wymaga hołdu raz na tydzień, przez godzinę i jeśli człowiek wypełni ten obowiązek - Bóg mu pobłogosławi, bo będzie zadowolony?...
Bogiem łagodnym i pobłażliwym dla ludzkich słabości, z którym można handlować, którego można przekupić, uczynić stronniczym?...
Czy może Jestem Bogiem mściwym i zawistnym, który panuje nad wami z batem w ręku, który zsyła na was choroby, nieszczęścia i wojny?...
Bogiem dalekim i tak wielkim, iż ludzkie sprawy nic go nie obchodzą - jak was nie zajmują problemy mrówek?...
Może jestem tym, który rozdaje dobra swoim ulubieńcom i błogosławi im w bogactwie, w interesach, w uciskaniu innych, w ich nikczemnych postępkach - ponieważ pozostają bez kary, natomiast „grzeszników" - karzę ubóstwem, kalectwem, chorobami, głodem, przegranymi wojnami, śmiercią?...
KIM DLA WAS JESTEM?
Bogiem czy bożkiem? Wytworem pogańskiej magii czy tworem waszego własnego, spaczonego wyobrażenia - wynikłym z lęku, nienawiści i pożądliwości?
Odpowiedz Mi, człowieku, kim jestem dla ciebie?...

-12-
Chcę, abyście zajrzeli w głąb waszych serc i usunęli z nich wszystko to, co wypacza Mój Obraz. Wymiećcie resztki fałszywych wyobrażeń. Zmyjcie to, co upodabnia Mnie do was.
- Przyoblekliście - Mnie! - w wasze ludzkie ułomności: w niestałość, stronniczość, przekupność; w wasze emocje: gniew, mściwość, małostkowość i obraźliwość; w grzechy wasze: okrucieństwo, pychę, obojętność względem waszej niedoli, która jest przecież waszym brakiem miłości i miłosierdzia dla bliźnich waszych.
MÓWIŁEM WAM KIM JESTEM. JESTEM MIŁOŚCIĄ!
To wszystko, co sprzeciwia się Miłości Prawdziwej, Miłości Darzącej, Miłości Dobroczynnej, zawsze istniejącej i zawsze równie nieskończenie udzielającej się wszystkiemu, co powołała do istnienia - usuńcie z serc waszych. Wyrzuciwszy zaś wszelkie zanieczyszczenia wyobrażeń, umysłu i emocji waszych, uczyńcie miejsce Mnie, abym mógł wejść i wypełnić was Sobą."
"Pozwólcie ogarnąć się miłości", Anna


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Erik



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 7:02, 12 Lis 2010    Temat postu:

Iva, skąd ty to znów wzięłaś ? I kto to jest Anna? Super kampania reklamowa „Chcę, abyście zajrzeli w głąb waszych serc i usunęli z nich wszystko to, co wypacza Mój Obraz. Wymiećcie resztki fałszywych wyobrażeń. Zmyjcie to, co upodabnia Mnie do was.- Przyoblekliście - Mnie! - w wasze ludzkie ułomności: w niestałość, stronniczość, przekupność; w wasze emocje: gniew, mściwość, małostkowość i obraźliwość; w grzechy wasze: okrucieństwo, pychę, obojętność względem waszej niedoli, która jest przecież waszym brakiem miłości i miłosierdzia dla bliźnich waszych. MÓWIŁEM WAM KIM JESTEM. JESTEM MIŁOŚCIĄ!” (komu i gdzie?)
Zakładam, że cała wiedza o Bogu bierze się z Biblii, czy tak? Więc dalej jeśli jest tam na przykład ujęta Księga Joba (Hioba), to czy ją czytałaś i co o niej myślisz? „O rywalizacji lub czasem współpracy Boga z Szatanem możemy się dowiedzieć czytając na przykład Księgę Joba, gdzie w kilku rozmowach szatana określanego jako boskiego syna Bóg nakazuje Szatanowi zrujnować i okaleczyć bogobojnego Joba -Księga Joba 1, 6-22 2 1-13”
A jeszcze mamy brak wszechmocy i wszechwiedzy Boga w incydencie z Adamem, Ewą i „Drzewem wiedzy i życia”, Wieżę Babel itd.itd.itd.
Nie myślę, abym był rasistą czy antysemitą, ale sadzę, że jeśli ktoś w swych wierzeniach odwołuje się do Biblii, a w szczególności do Starego Testamentu, siłą rzeczy jak to ktoś powiedział- czci on boga Żydów i rozprawia o świętej księdze Żydów, spisanej przez Żydów dla Żydów. Niech będzie nawet i ta bzdura, że Jezus poświęcił się dla ludzi, ale nie dla Niemców czy Polaków, ale też dla Żydów właśnie. Św. Paweł, nigdy przecież nawet Jezusa nie widział, chciał coś zrobić i zrobił, stworzył podwaliny pod Kościół Chrześcijański i jeśli w tym nie było zamysłu jakiejś „wyższej istoty” ( objawienie na drodze do Damaszku ) to przyczyny wiodące „św. Pawła” mogą być bardzo podobne do tego co motywowało Josepha Smitha założyciela „Mormonów”. Obaj chcieli osiągnąć sukces i status założycieli swych kościołów ERIK.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Iva



Dołączył: 03 Paź 2010
Posty: 125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 9:02, 12 Lis 2010    Temat postu:

Anna to piękny Boży kwiat, polska patriotka, uczestniczka Powstania Warszawskiego, autorka kilku ciekawych relacji/rozmów z Panem Bogiem niedawno zasiliła niebieskie szeregi...
Księgę Hioba czytałam WIELOkrotnie, już w liceum, pod ławką, na jakiejś nudnej lekcji Wink
Piszesz: "szatana określanego jako boskiego syna Bóg nakazuje Szatanowi zrujnować i okaleczyć bogobojnego Joba -Księga Joba 1, 6-22 2 1-13"
a to przecież nadużycie z Twojej strony - "Szatan na to do Jahwe: [...] wciągnij, proszę, rękę i i dotknij jego majątku. Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył. Rzekł Jahwe do szatana: Oto cały majątek jego w TWEJ mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki" I odszedł szatan sprzed oblicza Jahwe" Joba 1, 8-12
Bóg NIE NAKAZUJE a dopuszcza. To duża różnica (vide tekst o wolności).
Szatan określany jest w Biblii jako "ten, który nas nieustannie oskarża przed Bogiem", jest zbuntowanym aniołem, wolnym bytem, zazdrosnym o człowieka, pełnym wobec niego pogardy i nienawiści, jak również "panem tego świata" (ziemi)
A co na to wszystko Job?:
A Job odpowiedział Jahwe:
"Jam mały, cóż Ci odpowiem?-
Rękę przyłożę do ust.
Raz przemówiłem, nie więcej,
drugi raz niczego nie dodam"
i dalej:
"Kto nierozumnie zamiar przyciemni?
O rzeczach wzniosłych mówiłem.
To zbyt cudowne. Ja nie rozumiem.
Posłuchaj proszę. Pozwól mi mówić.
Chcę spytać. Racz odpowiedzieć.
Dotąd Cię znałem ze słyszenia,
OBECNIE UJRZAŁEM CIĘ WZROKIEM,
stąd odwołuję, co powiedziałem,
kajam się w prochu, popiele"
Bóg ostro również gani przyjaciół Hioba, którzy doszukiwali się w nim winy, za to, co go spotkało:
"Zapłonąłem gniewem na ciebie i dwóch przyjaciół z tobą, bo nie mówiliście o Mnie prawdy, jak sługa Mój, Hiob"

"Ja jestem Ojcem waszym. Ojciec nie zważa na winy dzieci swoich. Przede wszystkim widzi ich POTRZEBY.

Największą potrzebą człowieka jest głód bycia kochanym. Stworzyłem was do pełni szczęścia, lecz żaden z was nigdy sam pełnią nie będzie. Dążycie do pełni, poszukujecie spełnienia, pragniecie wzajemności w miłości. I tak trudno wam ją odnaleźć.

A Ja przecież nie ukrywam się przed wami. I nie otaczam się tajemnicą. Pragnę być odnalezionym. Objawiłem wam Siebie w Synu Moim, stałem się wam Zbawicielem, Nauczycielem i Bratem. On ukazał Mnie - widzialnie - w Miłości Mojej, w Miłosierdziu Moim, w umiłowaniu was wedle nieskończoności Natury Mojej, a nie wedle słabości, nędzy i niegodności waszej. Owszem, właśnie dla potrzeb skażonej i oślepłej natury waszej Syn Mój stał się wam BRATEM na wieczność.

Miłość Moją jawnie zawiesiłem nad światem. Jak słońce darzy światłem i ciepłem, tak i Miłość Moja. Wszystkich nasycić pragnie, podtrzymuje każde życie i skłania się ku każdemu, kto jej zapragnie.


-7-

Z Miłości powołałem do istnienia rodzinę ludzką. Miłością otoczyłem was. Miłość Moja warunkuje wasze istnienie.

Na początku była Moja Miłość, bezinteresowna, darząca, współczująca i wybaczająca wam - dla słabości i nędzy natury waszej.

Miłość Moją w Jej Nieskończonej pełni daję tobie, człowieku, abyś żył. Życie twoje przeznaczyłem na wieczność szczęścia w Domu Moim. Dałem ci wolność wyboru szczęścia lub nieszczęścia w wieczności i sam decydować możesz w tak nieskończonej skali.

Czyż mało ci dałem? A ty co robisz z Darami Moimi?...

Wszak widzisz, że teraz drżą podstawy świata i życie was wszystkich jest zagrożone...

Wróć do Miłości Mojej, człowieku grzeszny i słaby, bo tylko Ona osłonić cię może. A Ja chcę, abyś żył.

Do ciebie mówię, który Mnie nienawidzisz, niszczysz dzieła Moje, prześladujesz dzieci Moje, nękasz głodem lub wojną tych, których kocham.

Do ciebie, który szydzisz ze Mnie, odrzucasz Mnie i szkalujesz Mnie przed innymi.

Do ciebie, który kłamiesz Mi, bo nie Mnie, a nieprzyjacielowi rodzaju ludzkiego służysz.

Do ciebie, który sobie służysz, głosząc Mnie dla własnej korzyści. Powróćcie źli słudzy, odwróćcie się od bożków waszych, od stołu, łoża, skarbców waszych i cokołów, na które wdrapaliście się, by zewsząd was widziano.

Zależy Mi na każdym z was. Z troską patrzę na los wasz, jeśli nie powrócicie. Jakże wam pomóc zdołam? Jak was ocalić, jeśli nie zechcecie?

Biedny, samotny, zagubiony człowieku! Czy sądzisz, że dlatego, iż nie znasz Mnie, nie wzywasz lub odrzucasz, Ja mniej ciebie kocham?

Przecież z Miłości dałem ci istnienie, obdarowałem cię, pomagam ci i strzegę. Dla Siebie nic od ciebie nie chcę, to Ja niezbędny ci jestem, abyś stał się w pełni sobą i szczęśliwy był i szczęściem się dzielił.

Syn marnotrwany otrzymał swoją część majątku ojca, pomimo że służyć mu nie chciał i odchodził od niego. A jednak syn powrócił, bo świat go zawiódł, a od Ojca spodziewał się sprawiedliwości. Na nią tylko liczył, a otrzymał miłość, która oczekiwała nań cierpliwie.

Ja robotnikom z ostatniej godziny płacę pełną miarę, bo ich radości pragnę i to jest celem Moim, aby nie zostali pozbawieni Nieskończoności szczęścia Mego, a w nim żyli.

Czyż myślisz człowieku biedny, żeś nigdy Mnie nie spotkał?

W piękności, logice i mądrości Praw Moich ukazuję ci Siebie.

W urodzie ziemi, którą ci dałem, abyś miał gdzie budować Królestwo Człowiecze, z nim wzrastać i ku Mnie powracać.

W bogactwie i rozmaitości stworzeń Moich widzisz wielkoduszność, hojność i bezinteresowność Moją. Tak jak i w tym wszystkim, czym obdarzyłem ciebie.

W twórczości ludzkiej, w dobroci i miłości ludzkiej czyż nie spotykasz się z podobieństwem do Mnie - dzieci Moich?

W wolności ludzkiej czyż niewidoczny jestem Ja - Ojciec wolnych bytów?

W sumieniu swoim spotykasz się z pieczęcią Moją.

A twoje poszukiwania celu i sensu życia? Pragnienie bycia potrzebnym, pożytecznym, a nade wszystko - kochanym? O czym ci mówią, jeśli nie o Mnie, Który cię kocham - dlatego żyjesz.

Mój ukochany synu, jeśli z dala ode Mnie żyjesz, bardziej potrzebny ci jestem niż tym dzieciom Moim, które przy Mnie są zawsze.

Chcę ci teraz wytłumaczyć, jak łatwo jest przyjaźń zawrzeć ze Mną.


-8-

Ja zmordowanym i głodnym Sam wychodzę na spotkanie. A ze sobą zabieram leki potrzebne i wodę, i pożywienie stosowne, bo rozumiem słabość waszą, bezsilność i wyczerpanie.

Dlatego niczego od was nie chcę, przeciwnie - to Ja niosę wam Dary Moje. A wy obawiacie się wyrzutów, wymagań, nagany lub kary...

Dzieci! Na spotkanie z wami spieszy MIŁOŚĆ, aby ogarnąć was i przycisnąć do serca.

Miłość raduje się wami i dzieli się Szczęściem własnym. I niczego innego nie pragnie jak tylko, abyście szczęśliwi byli.

Dzieci Moje od dzieciństwa wychowane w Kościele Moim znają jego obyczaje i przyjmują praktyki i pomoce, jakie im daję. Lecz wy, przychodzący do Mnie z różnych dróg świata, nieświadomi ich jesteście i to was onieśmiela. Wiele też z form nabożeństw, modlitwy i obyczajów religijnych razić was może, a nawet śmieszyć, gdyż nie znacie ni rozumiecie treści duchowej, którą wyrażają tak, jak ludzie wyrazić ją potrafią.

A więc nie zatrzymujcie się przy tym, co ludzkie. Przychodźcie wprost do Mnie, Jezusa Chrystusa, Zbawiciela waszego, do — Miłości.

Wszak wiecie, że życie swoje ofiarowałem za każdego z was aż do skończenia świata? Wiecie więc, że pokochałem was Miłością całego Siebie aż do okrutnej śmierci w samotności, w szyderstwie i pohańbieniu.

Oto jest dowód Mojej do was Miłości - Krzyż Mój!

Ja na Nim konając cierpiałem, ażeby was - każdego z was przez wszystkie pokolenia — wyzwolić i z góry za jego winy zapłacić. Tego dokonać mogła tylko Ofiara wieczyście trwająca, ofiara Boga, który po to przyjął naturę człowieka.

Jaki być może motyw takiej Ofiary, jeśli nie jest nim Miłość?

Zaufajcie więc faktom. A śmierć krzyżowa Jezusa jest faktem.

Faktem jest również Jego z martwych powstanie. I od tego dnia Ja, Jezus, Zbawiciel wasz, jestem z wami aż do skończenia świata.

Jestem Światłem świata, Drogą i Bramą Nieba, Prawdą jedyną i niezmienną, jaką Ojciec Niebieski ofiarował wam, abyście powrócić mogli do rzeczywistej ojczyzny waszej - Domu Boga, który otworzył wam.

Chcę, człowieku, abyś wiedział, że Bóg jest Przyjacielem twoim.

Chcę, synu, abyś zrozumiał, że nikt nie kocha cię tak, jak Ja.

Pragnę, abyś przyjął Miłość, którą Bóg twój ofiarowuje ci.

Pragnę, byś zechciał podjąć Moje zaproszenie do Przyjaźni, do wspólnego życia, gdyż pragnę dla ciebie szczęścia największego i wieczystego. I nic Mi nie przeszkadza twój stan: chwiejność, słabość i grzech, gdyż znam ciebie i właśnie dlatego śpieszę się do ciebie, że tak biedny jesteś i zginąć możesz beze Mnie.

Potrzebny ci jestem, Synu, tak bardzo, że dla ciebie jednego znowu przyjąłbym śmierć krzyżową. Że dla ciebie przyjąłem — Ja, Bóg twój - naturę człowieka. Dla ciebie stałem się Bogiem-Człowiekiem na wieczność, by móc być z tobą. By ramię przy ramieniu razem iść, abyś nie zbłądził i nie zagubił się.


-9-

Dzieci Moje ukochane, tym droższe Mi, im bardziej nieszczęśliwe, cierpiące i słabe, wiedzcie, że grzech wasz Ja uznaję za wasze nieszczęście, ciężką chorobę często zagrażającą waszemu życiu wiecznemu. Ja zaś pragnę, ażebyście osiągnęli cel wam przeznaczony; po to przecież stworzyłem was, abyście nieskończenie szczęśliwi byli.

Jeżeli zaufacie Miłości Mojej i zezwolicie na pomoc sobie, obiecuję wam — będziecie ze Mną w Domu Ojca. Istnienie wasze otoczy i nasyci Miłość Boga i żyć będziecie w wieczystym szczęściu wzajemnej miłości. Nie za zasługi własne, nie za piękno dusz waszych i ich nieskazitelność, lecz DLATEGO, ŻE WAS MIŁUJĘ.

Niezmienny jestem w upodobaniu moim. Do istnienia w Miłości przeznaczyłem was i wszystko czynię, aby dopomóc wam w drodze tak, żeby żył każdy z was, nawet najgorszy, bo każdy wasz grzech już został obmyty Moją Krwią. Drogo jesteście opłaceni.

Człowiek jest ukochanym - bo małym i słabym - dzieckiem Boga. Dlatego Bóg jest zawsze przy nim, gotów do pomocy. Jedynie od was zależy, czy chcecie ją przyjąć, czy odrzucacie ją. Pomoc przyjmuje się od tego, komu się ufa, tym szybciej i szerzej, im bardziej zawierza się przyjacielowi. Dlatego tak zabiegam o przyjaźń waszą.
Wolą zaś Moją jest, by wszystko, czym uposażyłem was, rozdawane było, bo o was Ja Sam się troszczę i nieskończone szczęście macie zapewnione.

Czegóż wam brakuje? Czy i tu, na ziemi, przez te niewiele lat musicie posiadać to wszystko, co tak ceni świat?

Czemuż zachłanność wasza jest tak wielka, że mając niezmierzone bogactwa Ojca, Jego Królewskie pałace i Jego dziedzicami będąc, w Jego szlachetnpść, godność i wielkoduszność widomie odziani, rzucacie się żarłocznie na żałosne pożywienie biedaków, pragnąc dla siebie zdobyć i te tak nędzne ochłapy, o które świat walczy, nie znając nic lepszego?...

Łakomie pochłaniacie okruchy wygód, znaczenia, pieniędzy. Oszałamia was odór uznania, pochwał, poklasku. Czołobitność, pochlebstwo, wyniesienie ponad innych nasyca waszą próżność, a władza was upaja.

Jakże śmieszny, godzien pogardy, odrażający jest widok syna Królewskiego, który wyrywa swemu pastuchowi jego jedyny kawałek czarnego chleba...

A wy? Was pełno jest na wszystkich targowiskach świata. Nadal pożądacie udziału w jego zyskach i to ze względu na to, że MNIE reprezentujecie. Jestem waszym pretekstem. Miast służyć Mi, frymarczycie Majestatem Moim!

Jeśli istotnie zależy wam tak bardzo na Mojej — a nie waszej — chwale, jeżeli tak gorliwi jesteście Mnie służąc - nie własnym waszym interesom i upodobaniom, to czyńcie to, co Ja czynię i służcie światu, jak służył Syn Boży.

Jezus powiedział wam: „To jest Moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście Przyjaciółmi Moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję... Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili; i by owoc wasz trwał. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali"...

Powiedział wam też: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata."


-15-

Jestem z wami stale. Uczestniczę w waszym życiu i nieustannie was wspieram w każdym waszym dobrym pragnieniu i czynie. I teraz znowu przypominam wam, każdemu, kto się za „Mojego" uznaje: Posłałem was, abyście uczyli, jak się miłować macie, bo Bóg, który miłuje was, pragnie miłować świat w was i z wami.

Ojciec przywraca was do jedności ze Sobą. Jednoczy zaś miłość. Wy jesteście zwiastunami Miłości Mojej; wtedy, teraz i zawsze. Jedno głosić macie nade wszystko - że Ja miłuję was. Że miłuję bezgranicznie i osobiście każdego z was. A jeśli Miłości Mojej zawierzycie i odpowiecie Mi miłością swoją (taką, na jaką was teraz stać, bo Ja tak niewiele potrzebuję, aby was do serca przycisnąć), uratuję was, wyzwolę i uszczęśliwię na wieczność.

To jest celem moim w Moich poszukiwaniach i zabiegach wokół każdego z was. I nic Mnie nie znudzi, ani nie zniechęci, ani nie odrzuci, bo cel jest wielki - przywrócenie każdemu z was jego prawdziwej chwały, wielkości Dziecka Bożego — umiłowanego syna.

A im bardziej był on chory, zagubiony, kaleki, tym większa troska Moja. Im bardziej zagrożone jest istnienie jego, tym usilniej poszukuję go, by go ratować. Bo to jest walka Moja o was, o szczęście każdego z was, a wy, dzieci Moje, kochani bezgranicznie jesteście i dla Mnie bezcenni, warci przelanej Krwi Boga.

Bez miary i bez kresu jest Miłość Boga do swego małego, bezbronnego, nieszczęśliwego dziecka — człowieka.


-16-

- Prosiłam o wyjaśnienie, jak możemy być „warci", my, grzeszni ludzie, Krwi Boga?

- Widzisz, córko, Bóg jest „odpowiedzialny" i wierny Sobie. Jeżeli powołuję do istnienia byty duchowe, w których istocie zawarte jest podobieństwo do Mnie, chociażby było ono najmniejsze i ograniczone, to jednak jest to podobieństwo ISTOTOWE, najgłębsze, sięga źródła — przyczyny ich istnienia. A przyczyną jest Moja Miłość. U źródła aktu stworzenia stoi Miłość darząca, pragnąca uszczęśliwiać, więc obdarzająca bytem, by to, co zaistniało i jest, mogło cieszyć się istnieniem szczęśliwym, bo wypełnionym Miłością.

Póki byt stworzony nie nasyci się Mną, będzie w głodzie pożądał i szukał Miłości, jeżeli nie pojął sensu swego istnienia i odrzucił swoje Źródło i Ojca - tak jak uczyniła to ludzkość. A Ja, Ojciec Miłosierny, pragnę, byście odnaleźli Mnie i czynię wszystko, by wam w tym dopomagać.

Teraz nasze rozmowy staną się kolejną pomocą, Moją dłonią wyciągniętą ku wam. Lecz ponadczasowym, największym dowodem Mojej Miłości, ukazaniem wam Nieograniczonej, Niepojętej dla człowieka Natury Boga jest ofiarowanie się Syna Bożego, tak pełne, iż dla waszego zbawienia przyjął On naturę człowieka i na wieczność zespolił ją z Boską Nieskończonością, aby móc ofiarować się za was i aby potem móc z wami w przyjaźni pozostawać.

Musicie przyjąć Tajemnicę Miłości Boga. Każdy z was powraca w wierze i ufności, i najszczerszym zawierzeniu do swego źródła, do Boga, który Miłuje Całym Sobą — nieobjęcie, niewymiernie, niewyobrażalnie. Ani ogarnąć, ani zrozumieć Miłości Mojej nie możecie, ale możecie - jeśli zechcecie - przyjąć Ją, BO TO JEST DAR NIESKOŃCZONEGO."
Pozwólcie ogarnąć się miłości, Anna


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Iva



Dołączył: 03 Paź 2010
Posty: 125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 9:17, 12 Lis 2010    Temat postu:

Eriku, mam nadzieję, że nie znuży Cię długość tekstu i doczytasz do końca.
Kwestię "braku wszechmocy i wszechwiedzy Boga w incydencie z Adamem, Ewą i „Drzewem wiedzy i życia”" zostawiam na odrębny, kolejny post
Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Erik



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 19:37, 12 Lis 2010    Temat postu:

IVA, "Ja jestem Ojcem waszym. Ojciec nie zważa na winy dzieci swoich. Przede wszystkim widzi ich POTRZEBY.( no nie wiem, nie wiem) Miłość Moją jawnie zawiesiłem nad światem. Jak słońce darzy światłem i ciepłem, tak i Miłość Moja. Wszystkich nasycić pragnie, podtrzymuje każde życie i skłania się ku każdemu, kto jej zapragnie. ( ale zapomniałem o wojnach wszelakich, które wam na głowy zsyłam) Z Miłości powołałem do istnienia rodzinę ludzką. Miłością otoczyłem was. Miłość Moja warunkuje wasze istnienie. ( tak Kuźwa jeśli sobie nie poradzimy ty tylko zadbasz o tych którzy biorą pieniądze, za reklamowanie mojej FIRMY) Miłość Moją w Jej Nieskończonej pełni daję tobie, człowieku, abyś żył. Życie twoje przeznaczyłem na wieczność szczęścia w Domu Moim. Dałem ci wolność wyboru szczęścia lub nieszczęścia w wieczności i sam decydować możesz w tak nieskończonej skali. ( Ble, Ble, Bie) Czyż mało ci dałem? A ty co robisz z Darami Moimi?... ( ta kosmos też należy do ciebie ?????)Wszak widzisz, że teraz drżą podstawy świata i życie was wszystkich jest zagrożone...(o tak wszyscy to widzą) Wróć do Miłości Mojej, człowieku grzeszny i słaby, bo tylko Ona osłonić cię może. A Ja chcę, abyś żył.( acha!) Do ciebie mówię, który Mnie nienawidzisz, niszczysz dzieła Moje, prześladujesz dzieci Moje, nękasz głodem lub wojną tych, których kocham. (a to ja te wojny robie lub na nie się zgadzam)Do ciebie, który szydzisz ze Mnie, odrzucasz Mnie i szkalujesz Mnie przed innymi. ( jak tam w niebie masz lustro to popatrz na siebie, a jak nie to se je stwórz tyle to chyba potrafisz)Do ciebie, który kłamiesz Mi, bo nie Mnie, a nieprzyjacielowi rodzaju ludzkiego służysz. (ja nie kłamię, to ty okłamywać zacząłeś już Adasia i Ewunie)Zależy Mi na każdym z was. Z troską patrzę na los wasz, jeśli nie powrócicie. Jakże wam pomóc zdołam? Jak was ocalić, jeśli nie zechcecie? ( tak tak widzę, szczególnie w Afryce)Biedny, samotny, zagubiony człowieku! Czy sądzisz, że dlatego, iż nie znasz Mnie, nie wzywasz lub odrzucasz, Ja mniej ciebie kocham?( kochanym jest dobrze być nawet jeśli o tym się nie wie) Przecież z Miłości dałem ci istnienie, obdarowałem cię, pomagam ci i strzegę. Dla Siebie nic od ciebie nie chcę, to Ja niezbędny ci jestem, abyś stał się w pełni sobą i szczęśliwy był i szczęściem się dzielił. ( OK.’)Syn marnotrwany otrzymał swoją część majątku ojca, pomimo że służyć mu nie chciał i odchodził od niego. A jednak syn powrócił, bo świat go zawiódł, a od Ojca spodziewał się sprawiedliwości. Na nią tylko liczył, a otrzymał miłość, która oczekiwała nań cierpliwie.(ładnie) Ja robotnikom z ostatniej godziny płacę pełną miarę, bo ich radości pragnę i to jest celem Moim, aby nie zostali pozbawieni Nieskończoności szczęścia Mego, a w nim żyli.( szkoda, że ja niemiałem takiego szefa) Czyż myślisz człowieku biedny, żeś nigdy Mnie nie spotkał? ( nie, na pewno się spotkaliśmy)
W piękności, logice i mądrości Praw Moich ukazuję ci Siebie ( a, które to jeśli można spytać te Platońskie, czy może Marksistoskie?)W urodzie ziemi, którą ci dałem, abyś miał gdzie budować Królestwo Człowiecze, z nim wzrastać i ku Mnie powracać.( tak u nas się dużo buduje) W bogactwie i rozmaitości stworzeń Moich widzisz wielkoduszność, hojność i bezinteresowność Moją. Tak jak i w tym wszystkim, czym obdarzyłem ciebie. (i tak wszystko to zeżrą inni, ja jestem wegetarianinem !)W twórczości ludzkiej, w dobroci i miłości ludzkiej czyż nie spotykasz się z podobieństwem do Mnie - dzieci Moich?(o tak, dzieci to miałeś dużo)”
Choć wychowywałem się w duchu rodziny katolickiej i religijnej, ze strony mego ojca chyba nigdy nie odczułem jakiegoś dewotyzmu. Katolicyzm odczuwałem więc jako obowiązek i zło konieczne, matka pod tym względem jak to kobieta bywała bardziej wymagająca i dbająca o nasze katolickie wychowanie. Lecz czemu tak właśnie było zrozumiałem dopiero stosunkowo niedawno, jako już ktoś całkiem dorosły. Mój ojciec jako kilkunastoletni młodzieniec walczył w oddziale szarych szeregów Armii Krajowej w powstaniu Warszawskim, używając pseudonimu „Kuna”. Z jego młodzieńczo-patriotycznego poświęcenia wynikły dwa Jego życiowe konflikty i rozterki. Po pierwsze, zaraz po powstaniu dostał wiadomość od kogoś życzliwego, że jest na liście poszukiwanych przez S.B., czy U.B. musiał więc coś zrobić, aby nie zostać aresztowanym. Salomonowym wyjściem okazało się wstąpienie do milicji jako kierowca, gdyż mój ojciec od młodzieńca przejawiał zamiłowania do motoryzacji. I zapewne musiał w tej dziedzinie być bardzo dobry, gdyż dostał stanowisko jako kierowca samego szefa milicji warszawskiej, jeśli się nie mylę będącego w randze generała. Ojciec miał do dyspozycji 3 samochody w tym jeden, który przed wojną należał do J. Kiepury. Jako kierowca ojciec mój też nie był związany z żadną ideologią komunistyczną, ale jako, że należał kiedyś do A.K. okresowo musiał meldować się na U.B. W taki sposób ojciec mój był chroniony do momentu kiedy to jakiś czas później na skutek namowy swego brata nie wyjechał na rekonesans na ziemie odzyskane do Zielonej Góry. Tutaj poznał i zakochał się w mojej matce, wrócił więc do Warszawy jedynie po to aby zrezygnować z pracy w milicji jakoś się to jemu udało, ale sielanka nie trwała zbyt długo. Kilka lat później mój ojciec został pod jakimś byle powodem uwięziony na trzy lata, oczywiście, że w domyśle za przynależność do A.K. i powstanie Warszawskie. Drugą rozterką która dręczyła go praktycznie aż do śmierci było to, że za zabicie siedmiu Niemców - jako niby, że za zabójstwo, ojciec nigdy nie dostał rozgrzeszenia. Nie wiem, może kiedy za pierwszą próbą spowiedzi spotkał go taki afront ze strony jakiegoś głupiego klechy nigdy później nie próbował? Tak czy inaczej, kilka lat przed śmiercią został On odznaczony kilkoma krzyżami walecznych i zrehabilitowany przez komunę, lecz nie uzyskał tego od kleru. Sądzę że w mojej rodzinie miałem przedtem korelacje z kilkoma jej członkami, z czego mój ojciec był mym starszym bratem, a starszy brat o którym wspomniałem wyżej w „Moja historia” był pierworodnym synem Jeana de Joinville (czyli nieskromnie mówiąc moim ) i nazywał się Anzelm de Joinville dziedziczny Seneszal Szampanii i członek Wielkiej Rady Filipa V jako marszałek Francji. Lecz wracając do mego obecnego życia, wychowania i wzorów narodowej i kościelnej sprawiedliwości, te o których piszę otrzymałem w swym dzieciństwie i młodości. Tak więc zapewne nikogo nie może dziwić iż wyjeżdżając do Włoch uznałem siebie bardziej za obywatela świata niż za Polaka. Ojcze gdzie byłeś jak mojego Ojca to spotykało? Czemu tym swoim GŁUPIM klechom nie dałeś na tyle ogłady, aby rozróżniali patriotyzm (idiotyzm) od morderstwa!?
IVANIO GROŹNA Życzę miłego dzionka pa.


Ivo, W kwestii religii ani ja nie przekonam ciebie ani ty mnie i niech tak zostanie. Możemy pomówić natomiast o czymś co nie łączy się z tym drażliwym tematem (jeśli taki w ogóle istnieje). Nie chce mi się rozważać co powiedział jakiś prorok, mesjasz czy papież. Bo ja wiem co oni mówili ot na przykład: „Każda religia jest dobra, ale najgłupsza jest najlepsza”. Papież Aleksander VI (1492–1503). „Używajmy papiestwa teraz, gdy Bóg nam go dał”. „Wiadomo jest od czasów niepamiętnych, ile ta bajka o Jezusie Chrystusie przyniosła korzyści nam i naszym bliskim”. Papież Leon X (w innej wersji: „Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła”; w oryginale: „Quantum nobis nostrisque ea de Christo fabula profuerit, satis est omnibus seculis notum”). POZDRAWIAM ERIK.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Erik dnia Pią 19:40, 12 Lis 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Iva



Dołączył: 03 Paź 2010
Posty: 125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 20:43, 12 Lis 2010    Temat postu:

Eriku...
Chylę czoła. To prawdziwy dramat...który w jakiś przedziwny sposób odbija się w Tobie, jak w lustrze...
Nie sądź Eriku, szczegóły tego dramatu zna Bóg, kiedyś i Ty zobaczysz je w całej prawdzie. Wierzę, że masz w niebie orędownika, który właśnie wyprasza Twoje zbawienie...

Ja również nie otrzymałam kiedyś rozgrzeszenia, ale to bardzo prozaiczna historia. Nic w tym dziwnego, skoro nie tylko nie żałowałam za popełnione winy ale w ogóle nie czułam się winna, co nie wynikało z nieświadomości a zwykłej arogancji. W konsekwencji obraziłam się na "kościół" i przez wiele lat reprezentowałam stosunek podobny do Twojego.

Pozdrawiam

Ps. Nie tylko kosmos, wszystko, Bóg jest nieskończonością. Poza Nim nie ma nic innego...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Erik



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:02, 12 Lis 2010    Temat postu:

To współczuję tobie niebiańskiego towarzystwa, w moim piekle będzie weselej

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Iva



Dołączył: 03 Paź 2010
Posty: 125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 21:35, 12 Lis 2010    Temat postu:

Trzymaj poziom, Eriku... Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Iza
Gość





PostWysłany: Sob 0:25, 13 Lis 2010    Temat postu:

Eriku, mysle, ze tu Cie najlatwiej spotkam, bo widze, ze sie tu wojna przeniosla.
No i co, niw mowilam, ze to glupi ksiadz?
Czego Ty sie czlowieku spodziewasz po tego typu dyskusjach?!
No, ale mam inne pytanie: przeczytalam "Dwunasta planete" i "Schody do nieba".Juz jest po piatej( acha, pytales skad jestem, a wiec mieszkam pod Chicaga.), wlasnie zaraz wracam po pracy do domu, za pare minut.
Mam szybkie pytanie, gdzie sa Twoim zdaniem Anunaki teraz?
Pozdrawiam, Iza
Powrót do góry
Iva



Dołączył: 03 Paź 2010
Posty: 125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 12:10, 13 Lis 2010    Temat postu:

I, mam nadzieję, ostatnia już refleksja. Jak człowiek z tak mocnym życiowym doświadczeniem, wiedzą i dojrzalością, przytaczający odkrycia fizyki kwantowej, podający przykłady transcendencji, może w tak prymitywny, pogański sposób odczytywać Biblię i pojmować Boga???
Pewien naukowiec, którego miałam szczęcie poznać, doc.dr hab. fizyki, pewnie już w drodze do profesury, robiący karierę w skandynawskim isntytucie badawczym, nawrócił sie właśnie dzięki nauce. Ład, harmonia, logika, spójność i piękno wszechświata nie może być dziełem przypadku.
Jakie jest tego prawdopodobieństwo możesz się domyślać. To tak, jakby włożyć części zegarka do worka, potrząsnąć i wyjąć złożony zegarek.
I nadal pozostaje pytanie, Kto te wszystkie idealnie pasujące do siebie części włożyl do worka...Przykład dość zresztą archaiczny - wszechświat jest duzo bardziej skomplikowany niż zegarek.
Jak mówi porzekadło "mała wiedza od Boga oddala, duża wiedza do Niego przybliża"

I możesz nawet błyszczeć na tym forum ubierając baśnie w górnolotnie brzmiące słowa, ale...uwierz mi Eriku, poza kilkoma wyjątkami, ludzie NAPRAWDĘ inteligentni, z którymi kontakt mógłby Cię wzbogacić, w ogóle tu nie zaglądają, a tym bardziej nie angażują się w dyskusje...

Pozdrawiam Cię ciepło, będę o Tobie pamiętać.
Iva


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Erik



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 20:49, 13 Lis 2010    Temat postu:

IZA, Nie Izo troszkę przesadzasz, aż taki głupi to on nie jest, przecież coś tam wie, a nawet powiem, że jak na nie zaangażowaną w kościelnej instytucji w sumie młodą kobietę, to wie nieprawdopodobnie za dużo nie potrzebnych młodej matce faktów z historii kościoła. Ale zostawmy te pierwszą część pytania na kiedy indziej. Rozumiem, że mieszkasz w Chicago w USA czy tak?
A co do Anunaki to moim zdaniem są oni w nieustannym konflikcie z samymi sobą od bardzo dawna ( dualizm-dobro zło, Bóg Szatan),z tym, że tak naprawdę w myśl „Gebelsowskiej prawdy” i tezy, że „tylko zwycięzcy mają rację”, tutaj też dobrym Bogiem jest zawsze ten, który aktualnie wygrywa wybory na króla Ziemi. Wojny na Ziemi prawie nigdy nie mają podłoża ekonomicznego, ale religijne. Niestety ludzkość płaci za te boskie zatargi wysoką cenę,odkąd ludzie stracili kontakt ze swoimi stwórcami, otrzymując zaocznego boga w postaci Jezusa. Zmienia się oficjalną wersję historii, niszczy artefakty, manipulowane są środki masowego przekazu, rządy i religie. Z momentem zaistnienia kolejnej ery zodiakalnej zmienia się kadencja panujących na Ziemi bogów, wraz z obowiązującą religią- Era Byka: Egipskie święte Apisy, Biblijny Złoty cielec czasem utożsamiany też z Jahwe, hinduizm i ich święte krowy. Era Barana: Judaizm, ofiary świątynne przede wszystkim z baranów i owiec. Jako proroczy zwiastun nadejścia nowej ery Ryb tradycja przetrwała również w chrześcijaństwie przedstawiając Jezusa jako przyszłego pasterza . Era Ryb: Chrześcijaństwo, inny sposób chrztu, alegorie i nazewnictwo związane z rybami i rybakami. Era Wodnika: Matriarchat, ponowny kult Bogini. Oczywiście zawsze rządzą nami inni Anunaki ( w domyśle Bóg –bogowie),którzy roszczą sobie prawo do posiadania i królowania na Ziemi. Natomiast wywoływane między ich stronnictwami wojny używają ludzi przede wszystkim jako mięso armatnie. Ludzie zabijają się dla tych dwóch klanów (ród Enki i Elnila) w szczegółowo długo wcześniej zaplanowanych zbrojnych konfliktach. Kraje zachodnie, w tym anglo-amerykańskie współdziałają i pracują dla Anunaki i ich potomków („Korona Brytyjska”). Według badacza Davida Icke są oni pół ludźmi pół jaszczurami żywiącymi się strachem i negatywną energią osób, które są więzione czy uzależniane. Polityka rządów, kulty, a przede wszystkim światowe religie starają się dostarczać czczonym przez siebie bytom te energie (wiara w piekło i szatana) .Myślę, że David Icke w wielu kwestiach może mieć rację. Istoty takie jak gadzie Anunnaki (lub ich skrzyżowane z ludźmi potomstwo) może muszą absorbować niską energię, która pojawia się, kiedy ludzie są w depresji lub się boją. Od jakiegoś czasu lansowany feminizm łączy się natomiast z kobiecością i tak zwaną „mocą Bogini”, i moim zdaniem ma być wykorzystana po wielotysięcznej dominacji patriarchatu, do zmiany nadrzędności płci bóstwa (z męskiego Boga na żeńską Boginię). Według niektórych pisarzy takich jak: Zecharia Sitchin lub David Icke, zostaliśmy częściowo stworzeni przez Anunnaki. Według nich, gado- ludzie wciąż są na Ziemi, a nawet nami rządzą . Pewne rasy i ich odmiany mają żyć w podziemnym świecie( Agarti). Inne w najróżniejszy sposób kontrolują w zasadzie wszystko, od przywódców krajów i religii, do pogody( Haarp) . Sądzę, a nawet jestem pewien, że oni są wśród nas i jestem przekonany, że ci z nich, którzy pozostali, ewoluowali , aby się wmieszać w ludzki tłum i zaaklimatyzować do zmieniających się warunków na Ziemi.
[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

http://www.youtube.com/watch?v=VJdSVCEeknc


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Erik



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:51, 13 Lis 2010    Temat postu:

Iva, a co ty na to?
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Erik



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 21:54, 13 Lis 2010    Temat postu:

Mam nadzieję, że poradzisz sobie z angielskim, jesli nie to powiem tylko, że S.Howking stwierdza tam, że im więcej wie, tym bardziej odchodzi od idei boga.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Iva



Dołączył: 03 Paź 2010
Posty: 125
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 2:43, 14 Lis 2010    Temat postu:

Prowokujesz mnie Eriku... Smile
Stephen Hawking ostatniego słowa jeszcze nie powiedział, a w swej "Krótkiej historii czasu" pisze: "Trudno mówić o początku wszechświata bez wspominania koncepcji Boga [...] Stwierdzenie, że istniał Byt odpowiedzialny za wszystkie prawa fizyki, byłby doskonale spójny ze wszystkim, co wiemy"

"Astronomia prowadzi nas do unikatowego wydarzenia, do wszechświata stworzonego z niczego zachowującego bardzo delikatną równowagę niezbędną do spełnienia dokładnie takich warunków, które są wymagane dla istnienia życia oraz mające przewodni - można powiedzieć - ponadnaturalny plan.
Stworzenie wszechświata jest poparte przez wszystkie dające się zaobserwować dane, których astronomia dostarczyła do chwili obecnej"
"Nasze najlepsze dane są dokładnie tym, czego bym się spodziewał, gdybym miał tylko Pięcioksiąg, Mojżesza, Psalmy i Biblię jako całość"
Arno Penzias (Nobel z fizyki, 1978)

"Im więcej wiemy o kosmosie i ewolucyjnej biologii, tym bardziej wydają nam się one niewytłumaczalne bez jakiegoś aspektu [inteligentnego] projektu. A w moim przypadku jest to natchnieniem dla wiary"
CHarles Hard Townes (Nobel z fizyki, 1964)

"Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne...Znajduję potrzebę Boga we wszechświecie i swoim własnym życiu...Mamy szczęście, że mamy Biblię, a szczególnie Nowy Testament, który mówi nam tak wiele o Bogu w szeroko dostępnych ludzkich kategoriach"
Arthur Leonard Schawlow (Nobel z fizyki, 1981)

"Bóg dał nam niesamowicie fascynujący świat, który możemy zamieszkiwać i badać"
William Philips (Nobel z fizyki, 1997)

"Po prostu nie potrafię uwierzyć , że wszystko rozwinęło się poprzez przypadkowe mutacje"
Dennis Gabor (Nobel z fizyki, 1971)

"Nie ma żadnej niezgodności pomiędzy Nauką a religią [...] Nauka pokazuje, że Bóg istnieje"
Derek Barton (Nobel z chemii, 1969)

"Myślę, że tylko idiota może być ateistą. Musimy przyznać, iż istnieje pewna niepojęta moc czy siła posiadająca nieograniczoną zdolność przewidywania i wiedzę, która po pierwsze sprawiła, iż cały wszechświat zaistniał"
Christian Boehmer Anfinsen (Nobel z chemii, 1972)

itd., itd......

Leon Max Lederman (Nobel z fizyki, 1988) pisze, że przed Wielkim Wybuchem "na Samym Początku była pustka - zadziwiająca forma próżni - nicość nie zawierająca żadnej przestrzeni, żadnego czasu, żadnej materii, żadnego światła, żadnego dźwięku" (porównaj "creatio ex nihilo", stworzenie z niczego) oraz "jednak prawa natury były na swoim miejscu i ta dziwna próżnia posiadała potencjał [...] Tylko Bóg wie, co stało się na Samym Początku"

Wyraz "beresztit" otwierający Księgę rodzaju ma 3 znaczenia:
na początku, w punkcie, w głowie...
"niebo i ziemia" w języku starożytnych ludów Bliskiego Wschodu oznaczało caly świat, całość stworzenia...

Wg teorii czasoprzestrzeni czas musiał się pojawić razem z przestrzenią. Tylko religie monoteistyczne głoszą, że Bóg nie zawiera się wewnątrz wszechświata i nie jest z nim tożsamy.

I dlatego powtórzę za św. Augustynem "niech astronomowie opisują obroty sfer niebios naturalnych, a pasterze Kościoła niech uczą, jak dostać się do nieba nadprzyrodzonego"

pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Apokalipsa Strona Główna » Zabójcze fale z kosmosu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
  ::  
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group   ::   template subEarth by Kisioł. Programosy   ::  
Regulamin