Apokalipsa
zbiór proroctw i przepowiedni...
FAQ  ::  Szukaj  ::  Użytkownicy  ::  Grupy  ::  Galerie  ::  Rejestracja  ::  Profil  ::  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  ::  Zaloguj


Prawidłowe odliczenia - rok 2012

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Apokalipsa Strona Główna » 2012r
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Erik
Gość





PostWysłany: Śro 0:21, 20 Paź 2010    Temat postu: Prawidłowe odliczenia - rok 2012

PIĄTE SŁOŃCE
CZĘŚĆ PIERWSZA
Mym początkowym zamiarem przed napisaniem tego tekstu było bliższe przyjrzenie się sprawie związanej z Majańskim kalendarzem. Chciałem bezkrytycznie dla siebie samego przeanalizować często pozbawione logiki koncepcje na ten temat, szczególną uwagę poświęcając opracowaniom na temat tak zwanego „końca świata” w okresie 21-22 grudnia 2012 roku. Dodatkową motywacją do głębszego zainteresowania się tym ,zdać by się mogło na wszystkie strony rozpracowanym tematem, była lektura jednej z nowszych książek Zecharia Sitchina pod tytułem „U kresu czasów” („The End of Days”). Notabene, tego autora i uczonego uważam za jednego z bardziej kompetentnych tłumaczy i interpretatorów co niektórych historycznych tekstów i zdarzeń. Jednym z aspektów owej groźby 21 grudnia 2012 roku, czyli daty kończącej okres tak zwanego ”Piątego Słońca”(ok.5125 lat, według najbardziej powszechnie uznanej wartości), było prawidłowe określenie daty początkowej (10-12 sierpnia 3113-3114pne.)Ta właśnie data przełomowa kończąca 4 i za razem początkująca 5 okres, tak zwane ”Słońce” u różnych badaczy nie jest zgodna. Jak się okazało, pierwszym powodem takiej sytuacji mogłoby być to iż datę tą bardziej wydedukowano niż ją odkryto. Po prostu nie znajdując wśród Majańskich glifów ( Rys.1)jakiekolwiek daty jednoznacznie określającej koniec i początek ich obecnej ery słonecznej, zauważono również, że opiewające pewne zdarzenia ciągi liczb nie przekraczają pewnych określonych wartości ( 13 baktunów = 13 x 144000 dni= 1872000 dni). Wartość tę, a właściwie okres, gdyż Indianie kultury Mezoameryki do określenia czasu zaistnienia jakiegoś wydarzenia używali swoistego rodzaju wartości liczbowej dni, które to te liczby okresy oddzielały owe wydarzenia między sobą. Jednym z takich ważniejszych, jeśli nie na ważniejszym zdarzeń miał by być początek „Ery Piątego Słońca”, Podstawowym dokumentem, będącym źródłem informacji o kalendarzu Majów jest tzw. Kodeks Drezdeński jeden z trzech ocalałych przed zniszczeniem przez hiszpańskich, chrześcijańskich najeźdźców dokumentów. Majowie zapisywali ważne daty, np. zaćmienia Słońca, poprzez zapisanie liczby dni, jaka upłynęła od pewnej daty początkowej (Długa Rachuba). Daty zapisywano za pomocą hieroglifów wskazujących jednostki czasu (złożone z określonej liczby dni) oraz kresek i kropek oznaczających cyfry (w systemie dwudziestkowym), podając liczbę tych jednostek. Za początek rachuby przyjmuje się obecnie 3113 rok p.n.e. Data ta była w swej funkcji podobna do daty narodzin Chrystusa w kalendarzach chrześcijańskich .Co prawda Kodeks Drezdeński jako najważniejszy astronomiczny dokument, który pozostał po Majach, nie został do końca przetłumaczony czy zrozumiany. I choć zapisane w nim jest, że końcem świata znów będzie miała być wielka powódź, ale nie jest tam napisane, kiedy to nastąpi i czy może to dotyczyć kresu 5 słońca. Albo nasi majolodzy jeszcze nie potrafią tego rozszyfrować. Tak czy inaczej, kiedy doszukano się w Majańskich kodeksach,( Rys. 2 ) i na kamiennych Stellach wielu Majańskich miast okresu 13 baktun, uznano że musi to być okres trwania słonecznych er. Był to jednak początek drogi, gdyż jeśli nie było by tutaj błędu w rozumowaniu, to czy jednak dosyć zaokrąglona liczba 13 baktunów była tą najstarszą, największą i najbardziej dotyczącą początków ery liczbą dni? Uczonym nadal brakowało czegoś w rodzaju kamienia z Rozety ( Rys.3 ) Z pomocą przyszła tutaj astronomia i zapisane w kodeksach (Kodeks Drezdeński) dane dotyczące zaćmień słońca, księżyca i pozycji planety Wenus, które pomogły na podstawie porównań ustalić odpowiedniki podobnych zdarzeń w bardziej nas dotyczących kalendarzach ( Juliański i obecny Gregoriański). Na podstawie porównania tych zdarzeń powstał moduł, klucz do określenia początku słonecznej ery, w której się znajdujemy na rok ok. 3113 pne. Większość współczesnych badaczy jest prawie pewna , że idzie tu o 10-12 sierpnia 3113 lub 3114 roku p.n.e. (4 AHAU 8 RUMMU). Błąd w rozbieżnościach powstaje głównie z powodu, że na przełomie starej i nowej ery kalendarza gregoriańskiego nie istnieje punkt zerowy i po 1 roku p.n.e. od razu następuje 1 rok naszej ery. Tak więc jeśli początkową datą byłby rok 3113 pne, to odliczając 5125 lata koniec ery „5 Słońca” rzeczywiście miałby zaistnieć w roku 2012
13 x 144000 dni = 1872000 dni : 365, 25 = 5125, 2566 lata 5125 – 3113 = 2012
Mówię jeśli, gdyż Majowie jako podstawy swoich systemów numerycznych tak samo często używali liczby 13 jak i liczby 20. W tym przypadku może być jedynie bardziej lub mniej trafnym przypuszczeniem, iż ostateczną „datą” „Długiej Rachuby” jest 13, 0, 0, 0, 0, (każde z zerowych pól obrazowuje sumę w kolejnych pozycjach Majańskiego systemu, w tym przypadku 13 baktunów, np.1 calabtun 2 katuny i 3 kiny trzeba by zapisać: 1, 0, 0, 2, 0, 0, 3,). Po prostu nie odnaleziono dotychczas dotyczącej jakiegoś zdarzenia większej liczby, ot chociażby nie 13 baktunów, ale 20 pictunów (20, 0, 0, 0, 0, 0, ) lub 20 baktunów, które w rezultacie stają się 1 pictunem 1, 0, 0, 0, 0, 0,(Rys.4) co koniec ery słonecznej przeniosłoby do roku 4772 n.e.( Choć do tego czasu właściwie należałoby powiedzieć, że od Ery związanej z Chrystusem jeśli przyjąć, że uznany w przybliżeniu rok urodzenia Jezusa jest też w dużym przybliżeniu rokiem początku „Ery Ryb”, minęłyby już 2 ery, a ci co wówczas by żyli znaleźliby się w roku 452 roku „Ery Koziorożca”?!) (Rys. 5 )
20 baktun x 144 000 dni =2 880 000 dni = 1 pictun 2 880 000 dni : 365, 25 =7885, 0 lat -3113 rpCh.= 4 772 rok od przybliżonego roku urodzin Jezusa i przybliżonego momentu początku „Ery Ryb” 4 772 – (2 x 2 160 = 4 320 ) 4 772 -4 320 = 452 rok „Ery Koziorożca”. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, to jeśli liczba 13 baktunów miałaby być prawidłowa, to czy zarówno w Majański m, jak i w naszym kalendarzu nie powinno znów dojść do zresetowania licznika na rok 0- owy najnowszej ery, tym razem „Ery Wodnika”!? Jest to wszystko dość intrygujące, ale czy mamy prawo mieszać tak ze sobą te tak odrębne systemy mierzenia czasu, dotyczące tak różniących się od siebie kultur? Czy nie będzie to czymś w rodzaju budowania w calach domu, który został zaprojektowany w centymetrach? Zadaje takie pytanie, gdyż Majowie w swych obliczeniach nie używali przecinków, a w swym najpopularniej używanym systemie odliczania czasu posługiwali się zazębiającymi się ze sobą kołami 260 dniowego świętego kalendarza Tzolkin ( u Azteków Tonalpohralli ), który był rokiem świętym zawierającym wyłącznie dane dotyczące religii, nie uwzględniając pór roku. Drugim, tym razem słonecznym kalendarzem był również działający w systemie kół zębatych kalendarz Haab ( u Azteków znanego jako Xiuhpohralli ) mający 18 miesięcy po 20 dni, do których dodawano 5 dni uzupełniających. 18 x 20 = 360 + 5 = 365. Z powodu trafności w określaniu pewnych zdarzeń astronomicznych określa się Majański kalendarz jako bardziej akuratny niż zmodyfikowany z Juliańskiego nasz obecny kalendarz Gregoriański, określając że 1- dniowy błąd w kalendarzu Majów występuje po upływie więcej jak 4000 lat, natomiast taki sam błąd w naszym kalendarzu zdarza się co 3000 lat.
Rys. 6
Kalendarz juliański -365,250000 dni
Kalendarz gregoriański -365,242500 dni
Kalendarz Majów -365,242129 dni
Kalendarz astronomiczny -365,242198 dni
Lecz ktoś mógłby się spytać jak to jest możliwe, jeśli Majowie nie posiadali lat przestępnych . Jednym z wyjaśnień może być nie całkiem pewny i sprawdzony fakt, iż posiadali inny sposób na tę korektę, a mianowicie dodawali 13 kolejnych dni po upływie ich piędziesieciodwuletnim półwieczu i odejmowali 25 dni co każde 3172 lata. Jeśli było tak w istocie, któż by o tym pamiętał i kogo zobowiązywał, aby dokonać takich korekt ? Część akademickich uczonych uważa, że rok Majów przesuwał się względem pór roku 1 dzień na 4 lata, aby w rezultacie po 1461 latach znów móc zaczynać się w tym samym dniu. Jednak taki stan rzeczy zaprzeczałby niesamowicie dokładnym astronomicznym obliczeniom Majów .Tak więc mimo wszystko uciążliwa koncepcja dodawania 13 dni po 52 latach i odejmowaniu 25 po kolejnych 3172 wydaje się być jak najbardziej logiczną!
3172 : 52 = 61 61 x 13 = 793 dni 3172 x 365 = 1157780 dni + 793 dni =1158573 – 25 =1158548 dni
3172 x 365,242198 = 1158548,2 dni Ale nam nie jest nawet potrzebna taka dokładność 52 x 365 = 18980 + 13 = 18993 dni Tak jak 52 x 365,25 = również 18993 dni
Ale te moje wyliczenia, aby dowieść akuratność Majańskiej wiedzy nie są jedynym powodem, aby ich półwiecze trwało właśnie 52 lata. Jako, że jak wspomniałem, słoneczny kalendarz Haab był niejako zazębiony z 260 dniowym kalendarzem Tzolkin, sprawdziłem że po upływie 52 lat 365 dniowego Haab, Tzolkin również całkowicie obraca się 73- krotnie
52 x 365 = 18980 73 x 260 = 18980
Lecz nasuwa się pytanie: cóż z 13-oma dniami przestępnymi ? Według informacji zawartych w książce Sitchina dowiedziałem się, że już 100 lat temu taki sposób naliczania Majańskich lat zakwestionował niejaki Fritz Buck, który może słusznie zauważył, że ”mnożnik a zatem i dzielnik, powinien reprezentować własną wartość kalendarza, dokładnie 360, nie zaś 365,25. W ten sposób 1872000 dni daje w rezultacie 5200 lat- wynik doskonały, bo wiernie odzwierciedla 100 pakietów magicznej liczby Thota: 52. (Rys.7) Tak obliczonym, magicznym rokiem Powrotu Thota byłby A.D. 2087 (5200 - 3113 = 2087 )”.Rzeczywiście, w cyklach liczebnych Majów nie ma liczby 365, ale tylko 360. Czy to tylko przypadek, że ich system liczebny był podobny do Sumeryjskiego systemu sześć dziesiątkowego ?
1 kin = 1 dzień
1 unial = 20 dni
1 tun = 360 dni
1 katun = 7200 dni = 20 tunów
1 baktun = 144000 dni = 20 katunów
1 pictun = 2880000 dni =20 baktunów
1 calabtun = 57600000 dni = 20 pictunów
Właśnie te moduły czasowe i ich wielokrotności Majowie używali do określania swych zdarzeń, rzeźbiąc czy zapisując w kodeksach takie ilości dni, jak na przykład: 13 baktunów = 1872000 dni , 3200000 tunów czy 64000000 tunów co daje 23040000000 dni, które jeśli mimo wszystko Majowie przeliczaliby te swoje ilości dni tak jak byśmy my to zrobili, ta ostatnia liczba dni dałaby 64109589 lat. Ale cóż, jeśli tak nie było i po prostu żeby być dokładniejszym w przeliczaniu rzeczywiście mijanego czasu po prostu jak w jedną stronę licząc w przyszłość, tak i przeliczając wielkości liczb z przeszłości ignorowano 5 dodatkowych dni z 19 dodatkowego 5 dniowego miesiąca Uayeb, gdzie dni nie miały „nawet swej nazwy”?
Kalendarz Tzolkin 20 dni w 13 miesiącach 20 x 13 = 260
Kalendarz Haab 20 dni w 18 miesiącach + 1 miesiąc 5 dni 20 x 18 =360 + 5 = 365
Kalendarz Egipski 30 dni w 12 miesiącach + 5 dodatkowych dni 30 x 12 = 360 + 5 =365
.Tak więc, jak się okazuje, Egipski kalendarz też z jakiegoś powodu działa na podobnej jak U Egipcjan kalendarz miał 360 dni + 5 dni tak zwanych narodzin (epagomenai ) poświęconych bogom: Ozyrys, Horus, Set, Izyda, Neftyda. . Dni epagomenalne - było to pięć dni, które kończyły rok w starożytnym Egipcie. Po dniach epagomenalnych następował miesiąc Thot. Bogini Nut miała zakaz łączenia się ze swoim mężem i bratem Gebem przez cały rok egipski (360 dni).Jednak Thot dołączył do nich 5 dni, w których Nut poczęła swoje dzieci. 1 dzień - 14 lipca – narodziny Ozyrysa, 2 dzień - 15 lipca – narodziny Horusa, 3 dzień - 16 lipca – narodziny Seta, 4 dzień - 17 lipca – narodziny Izydy, 5 dzień - 18 lipca – narodziny Neftydy
Jak więc się okazuje, Egipski kalendarz też z jakiegoś powodu działa na podobnej jak Majański zasadzie. Jako, że Majowie nazywali tylko 360 dni w swoim 365 dniowym roku, 19 pięciodniowy miesiąc był uważany za pechowy i nazywany tzwxma kaba kin „czyli dni bez nazwy”. Lecz w ich przypadku mieli oni swe zazębione koła, w których teoretycznie trudno było by uzyskać liczbę 365, ale przecież Egipcjanie obliczali czas w inny sposób, a mimo wszystko ich rok też ma 360 + 5 dni. Z nadzieją, że jeśli starożytni rzeczywiście coś wiedzieli o cyklicznie następujących po sobie kataklizmach, to może i powielany w odmiennych kulturach sposób liczenia czasu (jego uniwersalne istnienie w różnych kulturach ) mógłby świadczyć, że inaczej trzeba przeliczać złowrogą liczbę 13 baktunów?
144000 x 13 = 1872000 : 360 = 5200 – 3113 = 2087 rok ?!
Więc jeśli tak miałoby być , i mielibyśmy się obawiać czegoś u schyłku 5 „Słońca”, to mielibyśmy na to nieco więcej czasu! Wykonując jeszcze raz to ostatnie wyliczenie zauważyłem że: 1872000 : 260 = 7200 liczba 13 baktunów podzielona przez 260 daje równą 7200 wielokrotność, czyli może uznanie iż słynna zależność dr Kiesslinga jest taka genialna i ważna jakby mogło to się na pierwszy rzut oka wydawać, nie jest takie najważniejsze. Chodzi o to, że73 krotność liczby 260 daje tą samą wartość co 52 krotna wielkość liczby 365 52 x 365 = 18980 = 73 x 260 , gdyż
260 X 72 =18720 czyli 1/100 13 baktunów 1872000 dni 52 x 360 = 18720 =260 x 72
Pojawienie się liczby 72 zamiast 73 jest moim zdaniem bardziej uzasadnione choćby z powodu występowania jej i jej wielokrotności w systemie liczbowym Majów: tun 360, katun 7200, baktun 144000, pictun 2880000, calabtun 57600000, (72 jest świętą liczbą niektórych kultur o czym mówię w wielu innych miejscach mej pracy). Tak więc jeśli liczba 1872000 dni zawierała w sobie 7200-krotność liczby 260 dni to należałoby przypuszczać, że był to może najlepszy sposób na odliczanie sumy 13 baktunów przez dokładne całkowite przeliczenie 7200 Tzolkinów, obojętne ile w tym czasie razy obróci się koło Haab. Koniec 7200-nego cyklu świętego kalendarza Tzolkin będzie oznaczał zbliżenie się do kresu ery i nie ma teraz kłopotu z doliczaniem 5 , 13 i odliczaniem 25 dni dodatkowych. Nie mogąc znaleźć potwierdzających moje przypuszczenia dowodów w literaturze opisującej kalendarze ludów Mezoameryki , moje pytania zmusiły mnie do bliższego zapoznania się z tym, co do naszych czasów przetrwało o zasadach funkcjonowania i kultywowania przez Majańsko -Azteckie kultury. Interesował mnie teraz nie tylko kalendarz, ale i związane z tymi ludami legendy i obyczaje. Najwięcej ciekawych informacji znalazłem w relacjach hiszpańskich misjonarzy, którzy niosąc tym indiańskim ludom ewangelię, skrupulatnie niszczyli ich wiedzę, kulturę i sztukę . Jednym z nielicznych, który przy okazji wandalizowania tych wspaniałych kultur, z nie do końca zrozumiałych pobudek, spisywał ich opowieści i legendy, był zdawać by się mogło dwulicowy osobnik, biskup Diego de Landa. Z pozostałości przetrwałych relacji dowiedziałem się, że Indianie nie tylko panicznie bali się ostatnich pięciu dni w ich kończącym 52 lata półwiecznym cyklu zwanym „wiązką”, ale też jeśli w czasie „trwania dni bez nazwy” zaobserwowali pewne astronomiczne współzależności , świat miał trwać kolejne 52 lata. Zastanawiające było dla mnie czemu kapłani, najprawdopodobniej znający złowrogą liczbę 13 baktunów , co kolejne 52letnie półwiecze celebrowali swe ceremonie grozy i strachu? (Aztekowie odprawiali ceremonie świętego ognia co 52 lata, a Majowie robili to co roku.). Skoro posiadano odpowiednią wiedze, musiano ją więc wypraktykować , co jeśli chodzi o związane ze sprawą bardzo długie okresy czasu wymagałoby wielu pokoleń swego rodzaju specjalistów. Albo wiedza ta została ludziom podarowana, lecz czemuż to miałaby być ona zapomniana? Czyżby ci, którzy nią obdarzyli ludzi gdzieś przepadli lub się wynieśli? Jakieś dziwne podświadome odczucie podpowiadało mi , że jest to w jakiś sposób ukartowane: może po to, aby nie szerzyć paniki, lub aby wzbudzić wśród ludzi pokorę i poddaństwo. A może ten sam schemat działa również i dziś, kiedy to pozornie mamy tak wiele wiedzy na każdy temat, że w jej natłoku często ona działa jak dezinformacja? Może właśnie po to był pożar biblioteki Aleksandryjskiej, krucjaty przeciwko światlejszym czy bardziej bogobojnym ludom, konkwista z klerem żądnym zniszczenia wszystkiego, co nie chrześcijańskie, poprzez wszelkiego typu niszczące wszystko wojny i rewolucje, gdzie przy okazji plądruje się i niszczy niewygodne idee czy artefakty. Tak czy inaczej, według Diego de Landy ostatnia celebracja po kolejnym Azteckim półwieczu odbyła się 16 Xul i z początkiem miesiąca Yaxkin, czyli między 8 a 13 listopada 1507 roku. Była to ostatnia celebracja świętego ognia przed przybyciem Hiszpanów ( w tym roku pierwsze Hiszpańskie ekspedycje zaczęły pojawiać się na Jukatanie). Z przekazów wiadomo, że co roku o tej porze śledzono Plejady i planetę Wenus. Kolejnym pytaniem mogłoby być , czy jest to istotne i dzisiaj? A jeśli jest to ważne, i nadal w listopadową noc miałoby się rozstrzygać, czy świat będzie istniał bez większych zgrzytów? Przetrwała do naszych czasów dosyć ciekawa notatka tłumacza zapisków Landy, niejakiego Williama Gatesa : „Mamy tu przypuszczalnie pozostałość wcześniejszej wersji kalendarza na co wskazują nazwy miesięcy i opis ceremoniału Xul co oznacza „koniec” , „zakończenie”; nowy ogień krzesano szesnastego Xul, przez ostatnie pięć dni tego miesiąca kontynuowano ofiarowania i inne obrzędy analogiczne do tych, które później odprawiano przed powitaniem Nowego Roku w dniu 1 Pop. Kin oznacza „słońce”, ”dzień”, „czas”, a zatem słowo Yaxkin znaczy „nowy czas”. I tak nawet w późniejszym, zmienionym układzie, miesiącu Yaxkin nadal odnawiano wszystkie utensylia, przygotowując się w ten sposób do świętego obrządku rzeźbienia nowych wizerunków w następnych miesiącach Mol I Ch’en. W czasach Landy 16 dzień miesiąca Xul przypadał 8 listopada, Yaxkin zaczynał się 13 listopada, a Moi kończył w dniu przesilenia zimowego, to jest 22 grudnia”. Z tych wypowiedzi wynika, że również i dzień kończący tę erę słoneczną wygląda na bardzo istotny, ale jeśli nadal jest to ten sam schemat jak przed 500 laty, to 21 grudnia 2012 roku miałby już należeć do kolejnej ery, którą ponownie trzeba by może nazwać „Pierwszym Słońcem”.Zarówno dzień 21 Grudnia 2012 roku, jak 22 Grudnia z czasów Landy czyli- przesilenie zimowe, przypadające na ten dzień, albo nie pełniło żadnej istotnej roli w religii i kulturze Majów, lub co jest bardziej możliwe o tym po prostu nie mamy pojęcia, mimo że żadna z zachowanych inskrypcji Majów tego wyraźnie nie wskazuje. Tym niemniej w wielu zachowanych obiektach lub budowlach związanych z astronomią, jak chociażby piramida Kukulkana w Chichen Ica ( Rys. 8 a) jest widoczne wręcz kultowe czczenie równonocy, które to w bardzo dużym stopniu ma również związek z przesileniami .Podział na pory roku pod względem astronomicznym dzieli rok niemalże na 4 identyczne części, geometrycznie zaznaczając w kosmosie idealny krzyż. Te dni były celebrowane przez niemal wszystkie starożytne kultury, i to najprawdopodobniej nie tylko z powodów agrokultury
* * Zima ( 89 lub 90 dni) zaczyna się 22 grudnia (przesilenie zimowe) a kończy 21 marca
* *Wiosna (93 dni) zaczyna się 21 marca (równonoc wiosenna) a kończy 22 czerwca
* *Lato (93 dni) zaczyna się 22 czerwca (przesilenie letnie) a kończy 23 września
* *Jesień (90 dni) zaczyna się 23 września (równonoc jesienna) a kończy 22 grudnia

Nic też niestety nie określa ani daty początkowej dla 5 Słońca, ani czy rzeczywiście ma trwać ono 13 baktunów. Układ niektórych gwiazd i Słońca dnia 21 grudnia 2012 roku też nie jest szczególnie rzadki i powtarzał się już aż trzykrotnie w ciągu ostatnich 200 lat, oczywiście jeśli byśmy pominęli ruch precesyjny Ziemi i ruch Układu Słonecznego w Galaktyce, kiedy to właśnie tego dnia Ziemia znajdzie się nie tylko w koniunkcji Ziemi, Słońca ze środkiem Galaktyki, co odbywa się właśnie w tym okresie co roku, ale niezmiernie ciekawe może być to że znajdziemy się też tego dnia w możliwie najodleglejszym punkcie od środka Galaktyki i na środku jej płaszczyzny, a już taki układ występuje raz na 25 920 lat. Są to zapewne argumenty przemawiające za prawidłową datą kończącą erę 5 słońca. Jednak z innej strony sytuacja, która bez reszty mogłaby zmieścić 13 baktunów, całkowitą ilość cykli Haab i Tzolkin, jest tylko taka, gdzie lata słoneczne liczone byłyby po 360 dni i trudno jest określić na jaki dzień przypadałby kres tego okresu , co zależało by od daty początkowej. Ale rok byłby 2087.
360 x 52 =18720 =72 x 260 144000 x 13 = 1872000 : 18720 = 100 razy 1872000 : (260 = 7200) : 360 = 5200 lat Jeśli 500 lat temu celebracje „nowego czasu” odbywały się od 8 do 13 listopada, czemu 2012 miałby kończyć się 21 grudnia ? Czyżby w 13 baktunach był już zawarty czas na tworzenie nowej ery? Czemu, jeśli cykl zaczął się 10 lub 12 sierpnia, a rok miałby mieć wielokrotności 365,25 dni, nie jest to też dzień początku kolejnych lat? Pytań zdaje się być więcej niż odpowiedzi. Wiadomo jedynie, że przy innych przeliczaniach np. po 365 dni w 13 baktunach zmieściłoby się 98 wiązek po 52 lata i 32 lata dodatkowe. Z kolei jeśli rok liczylibyśmy po 365,25 w okresie 13 baktunów zmieścilibyśmy 98 półwieczy i 29 lat. Następnym być może ważnym pytaniem mogłoby być, czemu okres „Słonecznych er” w przybliżeniu ma wartość ok.5000 lat, czemu miałoby to być „5 Słońce” i jakie to mogłoby mieć znaczenie. Z moich obliczeń wynika, że zależnie jaką długość roku przyjmiemy, czas trwania „5ego Słońca” będzie od 5125 lat (365,25 dni) poprzez 5158 lat do 5200 lat, jeśli rok liczyć by po 360 dni. Data początkowa Długiej Rachuby, też stanowi problem korelacji. Ale aby zacząć od początku: Datą początkową (zerową) Długiej Rachuby jest według zapisów data: 13.0.0.0.0. 4. ahau 8. cumhu. Jednak ze względu na trudności w przypisaniu datom kalendarza Majów ich odpowiedników w kalendarzach "europejskich" (tzw. problem korelacji), nie jest pewne, jakiej dacie tych kalendarzy ona odpowiada. Proponowane były m.in. 10 lutego 3641 p.n.e., 11 lutego 3374 p.n.e. (korelacja Makemsona 1946), 15 października 3374 p.n.e. (korelacja Spindena 1930), 10 sierpnia 3214 p.n.e., 11 sierpnia 3114 p.n.e. (korelacja Goodmana 1905), 12 sierpnia 3114 p.n.e. (korelacja Martineza 1926) i 13 sierpnia 3114 p.n.e. (korelacja Thompsona 1927).Obecnie najpowszechniej przyjmowaną przez majologów jest korelacja Goodmana-Martineza-Thompsona (GMT, 1935), według której data zerowa to 11 sierpnia (według kalendarza gregoriańskiego), czyli 6 września (według kalendarza juliańskiego) 3114 p.n.e. (-3113, według przyjętej w 1740 astronomicznej notacji Cassiniego).Kolejny problem z odliczaniem 13-stu baktunów to to, że w dacie początkowej jako liczba baktunów podana jest liczba 13. Jednak wszystkie późniejsze daty mają niższą liczbę baktunów, taką jakby po dacie początkowej liczono baktuny od zera, wbrew zasadzie pozycyjnej dwudziestokrotności, nakazującej zliczanie baktunów do dwudziestki, stanowiącej jednostkę wyższego rzędu. Archeo-astronomowie badający ten kalendarz wcale nie są zgodni, że po dacie 13.0.0.0.0 Musi nastąpić "reset" na 0.0.0.0.0. Być może reguły przewidywały kontynuację Długiej Rachuby aż do 20.0.0.0.0 (Około 8000 roku naszej ery) i dopiero wtedy rozpoczęcie jej od nowa.” Sugeruje to, że nie koniecznie 13 baktunów stanowi pewną całość, cykl, i że data zerowa jest faktycznie datą zakończenia poprzedniego i rozpoczęcia obecnego cyklu, zwłaszcza że w ruinach świątyni Inskrypcji w Palenqué znaleziono oprócz zapisów dat z 12 baktunami również bardzo odległe w czasie daty : 23 października 4772 roku i aż dwie daty 22 kwietnia 5565 oraz 24 lutego 9898 roku wykute w Piramidzie Tygrysa w Tikal. Dziś żyjący, wywodzący się z Majańskiej kultury szamani uspokajają, że koniec świata w 2012 roku jest tylko wymysłem lub błędem w przeliczaniu kalendarza ich przodków przez „ blade twarze” i czas 5 Słońca Majów nie kończy się na roku 2012.
Aczkolwiek na przykład według Indian Hopi były już 3 światy. Pierwszy został zniszczony ogniem, drugi przez przesunięcie się osi ziemskiej i pokrycie wszystkiego lodem ( analogia do przyczyn wielkiego potopu według Sumerów ), trzeci - powodzią. Obecny świat - jest czwarty. Aztekowie z kolei uważali, że przeszły już Cztery Słońca i tak zależnie od źródeł np. w Leyenda de los soles 1 słońce ( Nahui Ocelotl ) trwało 676 lat (52 X 13 ), 2 słońce (Nahui Ehacatl ) trwało 364 lata ( 52 X 7 ),3 słońce (Nahui Quihahuitl )trwało 312 lat ( 52 X 6 ), i 4 słońce (Nahui Atl trwało znów 676 lat ( 52 X 13 ).Choć owe okresy wydają się być o wiele za krótkie w porównaniu ich z erami po 13 baktunów to jednak pokazują jakąś dziwną logikę. Po pierwsze, zwracają uwagę wielokrotności półwieczy Majańsko- Azteckich. Poza tym, jak łatwo to można oszacować, suma tych 4 okresów to 39, a więc do całości zdaje się brakować jeszcze jednego ostatniego trzynastkowego okresu (52 X 52 ). Jak i uwidacznia się ów 13-tkowy system tym bardziej, że tak jak podobnie to jest w liście królów Sumeru ( wielokrotnośći Sar po 3600 lat), tutaj również panowanie 2-giego i 3-ciego słońca dają w sumie jakąś liczbę podstawową w tym przypadku 52 X 13 ? Z innych po Azteckich źródeł dowiadujemy się o dużo dłuższych okresach 4 słońc, choć jeszcze nieco różniących się od siebie czasowo, a nie jednakowe jak chcieli by tego majolodzy .I tak pierwsze z nich trwało 4008 lat i zostało zniszczone przez wodę: Pierwsze Słońce( Matlactili),żyjący wówczas (nie tylko ludzie )jedli kukurydzę i byli gigantami. Słońce zostało zniszczone przez wodę.A nazywało się to zniszczenie Apachiohualiztli czyli powódź lub potop i nieustanny deszcz. Ludzie zamienili się w ryby .Podobno z tego potopu uratowała się tylko jedna para ludzi, Nana i Tata, którzy schronili się w starym drzewie rosnącym nad wodą. Lecz inni ludzie powiadają, że było aż siedem takich ludzkich par, które do czasu kiedy wody nie opadły ukrywały się w jaskini. I to ponoć oni właśnie na nowo zaludnili Ziemię, stając się dla narodów które od nich się wywodziły prawdziwymi bogami. W tej epoce panowała bogini, która była żoną Tlaloca, a imie jej było Chalchiuhtlicue, czyli „pani w wężowej” lub „jadeitowej” spódnicy. Drugie Słońce trwało 4010 lat i ludzkość upadła wówczas przez wiatr. Drugie Słońce nazywało się Ehecatl, ludzie wówczas żyjący jedli dzikie owoce Acotzintli. Słońce zostało zniszczone przez Ehecatla, który był bogiem wiatru, a ludzie zmienili się w małpy, by lepiej móc się trzymać drzew, aby nie zostać porwanymi przez wiatr. Ten kataklizm zaistniał w pierwszym roku Psa ,Ce Itzcuintli. Z tej katastrofy przetrwała jednak tylko jedna para, która ukryła się na skale. Ta epoka nazywała się Złoty Wiek i panował wówczas bóg wiatru, który zniszczył ten świat. Trzecie Słońce to epoka zwana Tzonchichiltic co znaczy „Ruda Głowa”,gdyż panował wtedy bóg ognia, i trwała 4081 lat. Potomkowie ludzi ocalałych z Drugiego Słońca jedli wtedy owoce Tzincoacoc . Zniszczenia tego świata były poczynione przez ogień. Czwarta cywilizacja będąca epoką założenia Tuli nazywała się Tzontlilac, co znaczy „Czarne Włosy”, przetrwała 5026 lat. Ludzie ginęli tam z głodu, a zakończyła się potopem deszczu z ognia i krwi. Obecnie mamy Piąte Słońce, zbliżające się do swego kresu. Tak jak Aztekowie Również Majowie uważali, że ludzkość niszczyły kataklizmy. Jej ostatni cykl trwać ma 5125 lat i zakończy się dnia 4 Ahau 3 Kanbn. Rządzić-będzie wówczas Dziewiąty Pan Nocy . Ale wracając do dat wyliczonych przez korelację G M T w 1935 roku na podstawie astronomicznych tablic Cassiniego i jeśli byłoby to prawdą, poprzedni cykl rozpoczął by się w 8239 p.n.e. (1872000 dni ~ 5125 lat wcześniej), a bieżący skończy się 1872000 dni (~ 5125 lat) po dacie początkowej, 21 grudnia 2012. Ale zaraz, 13 baktunów to 13 X 144 000 dni, co daje 187 2000 dni 1872000 : 365,242 =5125,36 czyli 5125 lat i około 3,5 miesięcy powiedzmy 100 dni. Tak więc od 11 sierpnia 3113 roku p.n.e. trzeba dodać 5125 lat i 100 dni 5125 – 3113 = 2012, czyli mamy 11 sierpnia 2012 roku + 100 dni co daje nam nie 21 Grudnia, ale 18 Listopada.(?! Dodatkowo oczywiście uwzględniając to, że na przestrzeni między starą i nową erą nie ma roku zerowego, przez co rok zerowy byłby 3114 p.n.e. lub rok końcowy rokiem 2011 a nie 2012!? Jeżeli przyjąć by, że wszystkie 5 okresów miały by po takiej samej liczbie dni (13 baktunów), co do czego również opinie są podzielone, albo różniłyby się nieznacznie między sobą, mogłoby tu świadczyć, że może ich suma miałaby się zawierać w tak zwanym „Roku Platońskim”. Jest to na tyle interesująca sprawa, że obecnie astrologiczna” Era Ryb” ma się ku końcowi i teraz znajdujemy się w przededniu „Ery Wodnika”, czyli „Nowej Ery”, z którą to co niektórzy wiążą pewne nadzieje.
PROPONOWANE POCZĄDKOWE DATY DLA PRZEŁOMU 4-5 SŁOŃCE
10 lutego 3641 p.n.e.
11 lutego 3374 p.n.e. (korelacja Makemsona, z 1946r.)
15 października 3374 p.n.e. (korelacja Spindena, z 1930r.)
10 sierpnia 3214 p.n.e.
11 sierpnia 3114 p.n.e. (korelacja Goodmana, z 1905r.)
12 sierpnia 3114 p.n.e. (korelacja Martineza, z 1926r.)
13 sierpnia 3114 p.n.e.(korelacja Thopsona, z 1927r.).

Obowiązującą obecnie korelacją jest: Goodmana- Martineza-Thompsona (GMT, z 1935 roku), według której data zerowa między 4 i 5 Słońcem to:

11 sierpnia ( według przystosowanego do kalendarza gregoriańskiego), 6 września (według przystosowanego wstecz kalendarza juliańskiego)
3114 p.n.e. (-3113, według przyjętej w 1740 ( po śmierci jej autora Giovanni Cassini 1625-1712) astronomicznej notacji Cassiniego)

Cóż więc wiemy o tych Erach czy „Domach Zodiaku”, które to w dalekiej przeszłości ktoś ustalił z jakiegoś zapewne sobie jedynie ważnego powodu, dzieląc tak zwany ”Rok Platoński” na 12 równych części i nazywając każde z tych części od tworzonych gwiezdne obrazy kosmicznych konstelacji. Dla tych, którzy chcą przybliżę, że Ziemia krążąc wokół słońca i wirując wokół własnej osi, wykonuje ruch zwany „precesją” (Rys.8 b) . Jeden pełny cykl precesji ziemi względem gwiezdnych konstelacji znajdujących się na ekliptyce, czyli iluzorycznej płaszczyźnie poruszania się Ziemi i większości planet Układu Słonecznego trwa około 26000 lat. Przyjmuje się, że cykl ten mieści się między 25800 a 26000 lat. Nasza podróż wokół Słońca nie jest taka prosta jak mogłoby się wydawać. Kształt orbity, zwany ekscentrycznością orbity,ulega ciągłym zmianom. Ziemia przemieszcza się od prawie idealnego koła, do elipsy wywoływanej grawitacyjnymi wpływami dużych planet Układu Słonecznego. Ten cykl ulega zmianie na przestrzeni około 100 tys. lat, i co ciekawe, nie wpływa no długość roku, zmieniając się od koła do elipsy i z powrotem. Chybotliwe obracanie się w osi, czyli precesja Ziemi, została niedawno (w 2000 roku), naukowo wyliczone, i dowodzi, że jedna
całkowita rotacja miała by w naszych czasach zajmować osi ziemskiej dokładnie 25771,5 roku. Z pewnych względów ja jednak uważam, że jest to (lub był w czasach historycznych )okres 25920-letni, podzielony na 12 er po 30 stopni każda, czyli każda era miałaby 2160 lat. Tak, że 1 stopień na obwodzie „Roku Platońskiego” trwałby 72 lata 72 x 30 = 2160. Liczba 2160 jest nie tylko podzielna przez 360, ale także przez 6 360 x 6 = 2160 i przez 720 720 x 3 = 2160. Jak próbowałem wykazać to wcześniej, liczba 360 i jej wielokrotności nie tylko była, ale także nadal pozostaje niezmiernie istotną liczbą u wszystkich ludów, tak starego jak i nowego świata (obwód koła 360 stopni, godzina 60min., minuta 60sek.itd.). Również 2160, przede wszystkim jako ilość lat, często występuje np. w kulturze Sumeru jako czas panowania bogów-królów zapisanych na tak zwanych ”Listach Władców Sumeru”( WB 444 opisana w dalszych częściach mej pracy ), jako pojedyncza wartość lub suma panowania kilku kolejnych władców tej samej dynastii. Liczba 2160 również pojawia się w kontekście występowania kataklizmów. I tak np: Antyczni kronikarze i filozofowie, tacy chociażby jak Heraklit, który dostrzegał znaczenie ognia w kontekście katastroficznym, dlatego sugerował, iż świat się odnawia poprzez wielkie pożary, występujące co 10 800 lat; Arystarch z Samos żyjący w III wieku p.n.e. nauczał, że Ziemię niszczy ogień co 2 484 lat. Według pewnego filozofa z Elei wszechświat zmienił kierunek swego wirowania powodując śmierć żywych istot na olbrzymią skalę cyt:„Zatem w tym czasie miało miejsce wyniszczenie żywych stworzeń na wielką skalę i tylko ludzie ocaleli w nieznacznej liczbie. Przydarzyło im się wiele nowych i dziwnych rzeczy, a największą z nich było to, co opiszę, coś, co jest zgodne z cofaniem się wszechświata w czasie, kiedy zaczął się obracać w kierunku przeciwnym do tego, w jakim teraz się obraca”. Ten kataklizm miał ponoć zakończyć złoty wiek, o czym wspomina Platon w „Polityce”. Herodot (V wiek p.n.e.), pisząc o Egipskiej prehistorii, głosi iż Słońce cztery razy zmieniło swój wyznaczony bieg, „dwakroć wstając tam, gdzie teraz zachodzi, i dwakroć zachodząc tam, gdzie teraz wstaje”. Filozof z Elei wspomina coś podobnego w kwestii pojedynku Atreusa z Tyestesem: „ Mówią, że Słońce i inne gwiazdy początkowo zachodziły w tym regionie, gdzie teraz wschodzą, a wschodziły tam, gdzie teraz zachodzą, i dopiero póżniej bóg, gdy dał świadectwo na korzyść Atreusa, zmienił wszystko do obecnego układu”, a ludzkość miałaby mieć to zaobserwować już co najmniej trzykrotnie. Więcej o tych zależnościach rozpisuję się przy omawianiu fizyki kwantów i antymaterii.
3 x 3600 = 10800 = 5 x 2160
Według pewnych indyjsko-bliskowschodnich legend „ludzie mieli by przez 5 okresów przeżywać cierpienia po czym przyszła zagłada”. W hinduskich wierzeniach istnieje koncepcja okresu zwanego „Manha-juga”. Jest cykl mający mieć 4 320 000 lat i jest on podzielony na 4 nierówne części . Zaczynając od największej z nich: „Satja-juga 1 728 000 lat, następnie jest, „Treta-juga” 1 296 000 lat, dalej „Dwapara-juga” 864 000 lat, i ostatnia „Kali-juga” 432 000 lat. Jeśli zawrzeć by ten cykl w formie liczącego 4 320 000 lat okręgu, to aż prosiłoby to się, aby móc umieścić go gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Ale przynajmniej ja nie wiem, gdzie można by taką wielkość przypasować. Tym bardziej, że Hinduizm i Buddyzm posiadają jeszcze większe wartości liczbowe; i choć w obu tych filozoficzno religijnych systemach mają one inne wartości, to też idą w miliardy i tryliony lat. Na przykład „Kalpa” w Hinduizmie zawiera w sobie 1000 „Manha-jug” i wynosi 4 320 000 000 lat, co miałoby obrazować długość życia Brahmy, który miałby żyć 100 swoich lat, a że jego noc ma taką samą długość co dzień, przeliczeniu na ziemskie lata miałoby to dawać uwaga!? 311 bilionów 40 miliardów lat ( 311 040 000 000 000 lat), uf. W Buddyzmie ta sama „Kalpa” jest nieco skromniejsza i dzieli się na 3 jej rodzaje ( wielka, średnia, mała ), gdzie taka podstawowa miałaby mieć 139 650 lat, a okres istnienia świata miałby mieć 44 688 000 000 lat. Ale wracając do jug, łączna ich suma 4 320 000 miałaby trwać 10-krotnie więcej jak najkrótsza z nich „Kali-juga”, czyli znów ostatnia złowieszcza część większej całości ( końcówki Majańskich „Słońc”). I kiedy tak się temu wszystkiemu przyglądałem przypadek sprawił, że zauważyłem iż w drugiej z kolei „Treta-judze” ilość lat 1 296 000 jest identyczną liczbą z sumą 9 Majańskich „baktunów”, które to mignęło mi gdzieś jako przykład do przeliczenia jakiejś daty 9 x 144 000 = 1 296 000 dni? Pojąłem, że prawidłowym zrozumieniem tych wielkości prawdopodobnie będzie postrzeganie ich jako hinduski moduł liczbowy, podobny do systemu Majów, Sumerów i Egipcjan. Podobno jedna z glinianych tabliczek Sumerów zawiera szereg matematycznych wartości, których suma daje liczbę 195 955 200 000 000 ( książka M. Chtelain z 1975 r. ) . Po analizach astrologicznych dochodzi on tam do wniosku, że liczba ta jest stałą uniwersalną liczbą czasu wyrażonego w sekundach (publikacja Arnolda Mostowicza w „Nieznanym Świecie” z października 1991r.) . Chatelain nazwał swą uniwersalną liczbę „stałą Niniwy”, a omawiana liczba dzieli się bez reszty przez 86400 ( ilość sekund w dobie ) 195 955 200 000 000 : 86400 = 2 268 000 000 dni, czyli podobno 240 cykli „Roku platońskiego”. Przypomnę, że Sumerowie używali sześćdziesiętnego systemu liczbowego ( tak godzina 60 min, minuta 60 sek., sekunda jak i doba są pomysłami Sumerów).Jeśli więc w Hinduizmie podobnie należy postrzegać ich Jugi jako moduł czasowy, to można by go postrzegać jako ilości dni w latach po 360 dni.
Kali 432 000 : 360 = 1 200
Rys. 9, 10, 11 Dwapara 864 000 : 360 = 2 400 - 2 x 1 200
Treta 1 296 000 : 360 = 3 600 - 3 x 1 200
Satia 1 728 000 : 360 = 4 800 - 4 x 1 200
Później znalazłem, że podobny pomysł do mojego mieli już i inni, między innymi ktoś np. zestawił sumy skorygowanych tak lat iż z w ten sposób uzyskanych wartości 1 200 + 2 400 + 3 600 +4 800 = 12 000 mnożąc przez 2 (Noc i dzień Brahmy 12 000 x 2 = 24 000 ) wkomponował w „Rok Platoński”( Rys.12 ). Nie wiem, czy jest to do końca słuszny pogląd, lecz myślę, że na pewno z Wed spisanych ponoć przez któregoś z Wjasajów nie dowiemy się zbyt wiele, jeśli będziemy je rozumieć dosłownie . Może jest tak dlatego, że właśnie dosłownie znaczenie Wjasa oznacza „zbiorca”, lub co może lepiej pasuje do tych „świętych skrybów” ich funkcje tłumaczy się jako „komplikator”, gdyż mimo że po stworzeniu puran zinterpretowali ponoć dla mniej inteligentnych „Mahabharatę”, to jak mi się wydaje niezbyt wiele rozjaśnili owe zawiłe teksty i zasady w nich współdziałające. Dodatkowo ciekawostką, a może także dowodem na to, że przypadkowo lub celowo wiedza co niektórych kultur została pomieszana i skomplikowana, mógłby być fakt, iż Hindusi wierzą, że żyjemy w tej ostatniej najbardziej złowrogiej części „Manha-jugi” czyli „Kali-judze” (432 000 lat), ale że jednocześnie przetrwaliśmy w niej już ponad 5 100 lat. Czyż nie jest to dokładnie taki sam okres jaki do dziś mija od początku „5 ego Słońca”!?Wygląda to tak, jakby ktoś pomylił i pomieszał jakieś istotne dla przyszłych pokoleń informacje i błędnie wpisał moduł czasowy w „Rok Platoński”, myląc przy tym dni z latami. Istnieją jeszcze inne możliwość i. I tak według hinduizmu wszechświat powstaje, a następnie przechodzi przez 4 okresy zwane „Juga”. Poszczególne jugi trwają 4800, 3600, 2400 i 1200 „lat boskich”, gdzie każdy taki rok to 360 lat( „boski rok”). Jest to podobne do Sumeryjskiego „boskiego roku”, który trwa 3600 lat - tak zwany SAR ( znany też w hinduizmie - 360 dni Brahmy jako jego jeden rok tzw. kalpa ). A jeśli tak, to może w istocie chodzi tu o okresy (jugi ) podzielone przez „ boskie SAR czyli kolejno 480, 360, 240 i 120 okresów po 3600 lat. Jest to moim zdaniem możliwe jeśli by odejść od hinduistycznej ortodoksji i spojrzeć na sprawę bardziej od strony unifikacji historii i wierzeń światowych kultur, kiedy też jak w hinduizmie 1 okres miał być tak zwanym złotym wiekiem. Okresy w hinduizmie dzielą się na: złoty wiek – czas rozwoju i wzrastania, dalej następne okresy pomału dążą do upadku, co spełnia się w ostatnim z nich „ciemny wiek żelaza”( co ciekawe bardzo podobny koncept również występuje w wierzeniach Indian Hopi, i na przykład u Greków).U Majów pełen cykl stanowi 5 światów (po ok.5125,36 roku co dawało by razem ok 25 627 lat ), ale tak jak wspomniałem starożytni Grecy również mieli system okresów istnienia świata. Według Hezjoda, epika Greckiego urodzonego ok. 700 roku p.n.e., istoty ludzkie wywodzą się od rasy żelaznej. Hezjod podzielił świat na epoki. I tak pierwszą była Epoka Złota, gdzie żyła złota rasa prowadząc beztroskie życie. Epokę tę i istoty tam zamieszkałe bez wyraźnej przyczyny pokryła ziemia, po czym stali się duchami- strażnikami. Następna epokę, czyli Epokę Srebrną charakteryzowała srebrna rasa ( długie dzieciństwo i krótka anarchiczna młodość), za to że odmówili służenia bogom; Zeus usunął ich; pokryła ich ziemia. W epoce Brązowej istniała brązowa - straszna, zaciekła i okrutna rasa. Wszyscy oni wymordowali się wzajemnie i zstąpili do Hadesu. Według Hezjoda Prawdziwą Ludzką Rasą, ponoszącą nieustanny trud i nędzę, jest dopiero rasa w epoce Żelaza, kiedy to naszym przeznaczeniem miałoby być zniszczenie przez Zeusa.
Praktycznie wszystkie religie i kultury rozróżniają epoki lub ery. Na przykład Buddyści mówią o cyklu 64 światów; czas ten dzieli się na osiem cyklów zniszczenia-siedem ogniem i jeden wodą . Ósmy cykl, to końcowa Apokalipsa, po niej cykl 64. Świat podobnie jak w innych kulturach zaczyna się od nowa. Majowie też mają swój czas zniszczenia i rozpadu, po którym miałoby dochodzić do wielkich powodzi, które to niszczą wszystko. A potem świat ponownie się odradza , znów pojawiają się zwierzęta i człowiek i ponownie wielokroć przechodzą wszystkie jego fazy. Świat wielokrotnie ginie, aby móc narodzić się od nowa. Według mitologii hinduskiej nad tym procesem czuwa trójca bogów zwana timurti. (Rys. 13 a, b, c) Brahma mający cztery twarze i ręce, odpowiada za tworzenie świata. Również czteroręki Wisznu o błękitnej skórze miałby być tym, który utrzymuje istnienie świata, dbając o równowagę między dobrem a złem . W krytycznych sytuacjach miałby on pojawiać się na Ziemi, aby zaprowadzić tu ład, (awatarowie czyli „wcielenia” lub „objawienia” Wisznu to między innymi Kriszna, Budda, Rama i zwiastujący rychły „koniec świata” Kalki). Trzecim z najważniejszych bogów hinduizmu to Śiwa posiadający błękitną twarz, który odpowiada za zniszczenie świata, co oczywiście nie znaczy , że miałby być złym bogiem, ale po prostu on musi wypełniać swą rolę w odwiecznym cyklu narodzin i śmierci świata. Śiwa jest też bóstwem mądrości a jego awatarami są bóg z głową słonia Geneśa oraz boska matka Devi. Wielowiekowa tradycja hinduizmu ( oficjalnie ok.4500 lat ) powołała do życia setki większych i pomniejszych bóstw, ale też tak jak w monoteiżmie istnieje tu jeden główny nadrzędny bóg Brahman, który nie jest obiektem kultu i będąc czymś w rodzaju mocy czy stwórczą siłą wszechświata i odwieczną energią, jest on duchem sprawczym wszystkiego co nas otacza łącznie z bogami będącymi aspektami i wcieleniami tej nadrzędnej inteligentnej energii. Ale odchodząc od hinduizmu, również i w innych bliższych nam świętych tekstach istnieje wiele astronomicznych danych poplątanych z żywotami proroków i świętych („Księga Henocha” „Księga Daniela” „Księga Ezechiela”), czy ukoronowanie tych danych zmieszanych z apokaliptycznymi wizjami „Objawienie Jana”. I znów właśnie w „Objawieniu Janowym” znaleźć można poznane nam już liczby. I tak np. 144 000 (1 baktun = 144 000 dni ), które występuje obok liczby 666.( Np. data założenia Babilonu) 144 000 : 666 =216216216… 144 000 : 2 160 = 66,6666…I w taki właśnie sposób znów wracamy do czasu trwania ery ( 2 160 - jeden „Dom zodiaku”) i do nazwanego od imienia badacza i filozofa „Roku Platońskiego”. Aby nieco uściślić, dodam iż Platon ( Rys.14 ) inaczej rozumował ten okres nazywając go „Wielkim Rokiem”. Określał go na 72 000 letni okres składający się z 2 faz po 36 000 lat, w ciągu którego to ludzkość przechodzi pełen cykl ( od narodzin do upadku). Podobnie jak mezopotamscy astrologowie Platon wierzył, że te okresy zaczynają i kończą się wielką kosmiczną koniunkcją wszystkich ważnych ciał kosmicznych ( w dniu przesilenia zimowego 21 grudnia 2012 roku ma być wielka koniunkcja z udziałem środka Galaktyki, Słońca i Ziemi).We wspomnianej wcześniej książce Sitchina jest omówiony pewien starożytny mędrzec i kronikarz znany jako „Berossusa” . Podobnie jak Ptolemeusze, Seleukidzi także zaangażowali władającego greką uczonego, znanego jako Berossus, dawnego kapłana Marduka , aby skomplikował dla nich historię i prehistorię ludzkości i jej bogów według mezopotamskiej wiedzy. Berossus prowadził swoje badania i pisał swoje prace w bibliotece tabliczek z pismem klinowym, ulokowanej w pobliżu Harranu. To z jego trzech ksiąg (o których wiemy jedynie z fragmentarycznych cytatów z pism innych starożytnych autorów) świat zachodni, Grecja a później Rzym, dowiedział się o Anunnaki i ich przybyciu na Ziemię, o erze przedpotopowej, stworzeniu Mądrego Człowieka, potopie i o tym, co było dalej. Tak więc od Berossusa ( co później potwierdziły odkrycia i odczytanie tabliczek z pismem klinowym) po raz pierwszy dowiedziano się, że 3 600 „Sar” jest „rokiem” bogów. W 200 roku prz. Chr. Seleukidzi przekroczyli ptoleuszowską granicę i zajęli Judeę. Tak jak w innych przypadkach historycy doszukują się geopolitycznych i ekonomicznych przyczyn tej wojny –ignorując aspekty religijno – mesjanistyczne. Właśnie w relacjach o potopie Berossus zamieścił w charakterze ciekawostki informację, że Ea/Enki polecił Ziusudrze (sumeryjskiemu Noemu ) „ ukryć każde dostępne pismo w Sippar, mieście Szamasza” , aby ich nie odzyskano po potopie, ponieważ te pisma „ traktują o początkach, środkach i końcach”. Według Berossusa świat przechodzi okresowe kataklizmy; powiązał je z erami zodiakalnymi, współczesna mu era zaczęła się 1920 lat przed epoką Seleukidów (312 roku prz. Chr.). Wyznaczało to początek ery Barana na rok 2232 prz. Chr. Era ta miała wkrótce dobiec kresu, nawet po uwzględnieniu jej pełnej matematycznej długości (2232 – 2160 = 72 lata prz. Chr. ) Z tego fragmentu nasuwa się kilka wniosków : po pierwsze uzyskujemy rok początku Ery Ryb na ok. rok 72 p.n.e. i co za tym idzie kres tej ery.2 160 – 72 = 2088 roku n.e. ,czyli niezmiernie blisko czasowi końca „5 Słońca”, jeśli by rok podzielony przez 13 baktunów liczyć nie po 365,25, ale 360 dni 13 x 144 000 =1 872 000 dni : 360 = 5 200 lat – 3113 = 2087 roku n.e., kiedy to nie tylko miały by nastąpić jakieś fizyczno-katastroficzno- astronomiczne zmiany, ale również zmiana rządzących Ziemią „bogów” związana z ich powrotem (Jezusa, Quetzalcoatla, Wotana/Wirakoczy itd. itp.). Następnie z tego fragmentu wynika, że tak jak wspomniałem wcześniej, powszechne we wszystkich czasach i kulturach jest utajnianie i zamazywanie istotnej dla ludzkiej egzystencji wiedzy (Incydent z drzewem wiedzy i życia , sprawa wieży Babel i pomieszania języków - Biblia ; sprawa „upadłych Aniołów” -”Księga Henocha”) Genesis 3, 22: „ I rzekł pan Bóg : Oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło, Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia , i nie zjadł, a potem żył na wieki!...;11, 6 I rzekł Pan: Oto jeden lud i wszyscy mają jeden język, a to dopiero początek ich dzieła. Teraz już dla nich nic nie będzie niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. 7. Przeto zstąpmy tam i pomieszajmy ich język, aby nikt nie rozumiał języka drugiego! Aniołowie przekazali wiedzę ludzkim kobietom, dlatego ludzie zginą gdyż za dużo wiedzą.” Wcześniej zauważyłem, że ery mogą być związane z cyklicznymi kataklizmami. Jeśli 3 600lat jest liczbą „bogów”, a kataklizmy miały by występować co 10 800 lat, zaś zmiana władzy na Ziemi miałaby wiązać się z 12 okalającymi „Rok Platoński” zodiakalnymi znakami, z których każdy symbolizował innego z panteonu 12 „Bogów”, to: 3 600 x 3 = 10 800 = 5 x 2 160. Lecz „Rok Platoński” ( ok. 26000 lat) powinien mieścić w sobie więcej jak 7 okresów po 3600 lat ( 25 200) lub aż 12 okresów po 2 160 ( 25 920 lat)( Rys.5 ). Kolejnym dziwnym podobieństwem jest określenie okresów między kataklizmami jako „Czas, dwa czasy i pół czasu”, które znaleźć można w Księdze Daniela i Objawieniu Jana, a któremu to cytatowi nieomal obsesyjnie I. Newton poświęcił dużą część swej badawczej kariery, w końcu określając przed siebie rozkodowany z biblijnych tekstów rok „Końca Świata” na rok 2060 n.e. Według Sitchina zapoczątkowana w 72 roku przed Chrystusem era „Ryb” ( ezoteryczny symbol Jezusa) wiąże się bezpośrednio z kwestią „Bogów”, „Mesjaszów”, „Aniołów” czy świętych, którzy rywalizując między sobą o władzę nad planetą Ziemia i o rzesze potrzebnych im do swoich intryg, prac i wojen ludzi, co raz wykorzystywali ich do zbrojnych porachunków. Pierwszym takim znanym wykorzystaniem człowieka przez „Bogów” jest w mitologii rola Herkulesa vel Oriona vel Gilgamesza vel Samsona (znanych w innych kulturach pod różnymi imionami ). Z głębszego zastanowienia nad tą sprawą bezsprzecznie wynika, że wszystkie wojny i ogromna większość politycznych poczynań służy do manifestacji siły, a w konsekwencji dąży do przejęcia władzy nad ludźmi i planetą. Niekiedy trudno powiedzieć kiedy i która z ludzkich ras, religii czy grup przynależy któremu z rywalizujących ze sobą bóstw. I tak naprawdę nie wiadomo, czy taki czy inny przywódca duchowy jest lepszy, sprawiedliwszy czy bardziej uprzywilejowany do władzy nad nami, tym bardziej, że na wzór „1984” Orwella najprawdopodobniej my w tej zabawie jesteśmy tylko jako najemnicy, którzy często nie mają pojęcia w jakiej sprawie walczą, nie raz występując przeciwko tym, których niedawno byli sprzymierzeńcami.
Ale nieco odbiegłem od tematu naszych słonecznych okresów i z faktem, że mielibyśmy być teraz w końcówce „5 Słońca”, jeśli by przyjąć jeden sposób obliczania ich długości po 5 200 lat 5 200 x 5 = 26 000 lat. Zostawiając jednak kwestię, gdzie mógłby być ukryty błąd, może warto by zastanowić się nad samym momentem zakończenia słonecznych er i związanymi z nim przyszłymi zdarzeniami, zakładając np., że bliski tym zdarzeniom miałby być jakiś punkt zerowy w jakimś gigantycznym kosmicznym zegarze. Taki pogląd poniekąd jest bardzo powszechnie powielany i akcentowany przez wiele ezoterycznych i pseudonaukowych źródeł. Jednym z takich poglądów jest domniemanie, że w dniu zimowego przesilenia 2012 roku Ziemia znajdzie się w możliwie najodleglejszym od środka „Drogi Mlecznej” punkcie swej wędrówki z Układem Słonecznym, tworząc wraz z Księżycem i kilkoma planetami silną koniunkcję (Ziemia, Słońce, Środek galaktyki ).Według pewnych głosów taka sytuacja po pierwsze: spowoduje ściągnięcie w stronę Ziemi wiązki niedawno przez uczonych odkrytego intensywnego promieniowania, które to według pewnych nie całkiem uzasadnionych poglądów miały by uaktywnić 24-ty cykl „Burz Słonecznych”, a w konsekwencji przebiegunowanie lub przeskok geograficznych biegunów naszej planety, a w rezultacie w najlepszym przypadku kolejny potop. Według innych wizjonerów i ludzi interesujących się tym zagadnieniem powodem tych pewnych perturbacji i zmian ma być zbliżenie się mitycznej planety „ Nibiru/Marduk”. Czy bywało tak w przeszłości już niestety nie mogą nam powiedzieć ci, którzy podobne sytuacje astronomiczne odczuwali ostatnim razem około 26 000 lat temu.
Powrót do góry
effka
Gość





PostWysłany: Wto 0:56, 26 Paź 2010    Temat postu:

Eriku,odnioslessie tu do Zacaria Stichina.Ja natomiast sklaniam sie bardziej do teorii i wiedzy J.Kossnera ,ktory uchodzi za najwybitnieszego interpretatora wiedzy starozytnych Majow.Jest autorem i wydawca publikacji na temat kalendarza Tzolkin.
Stichin troche mnie zrazil tym,ze nie potrafil podac fizycznych zrodel swych odkryc-gliniane tablice sumeryjskie.Znany archeolog Jonathan Gray zapytawszy go w liscie o zrodla ,na ktoryh sie Stichin opieral,nie uzyskal od stichina odpowiedzi.Odeslal go do ksiazek,w ktorych niby sa zawarte nazwy zrodel.Niestety Gray ich nie znalazl.
A swoja droga ciekawy temat -przybycie Annunakow Very Happy
Tablice Sumeryjskie zawierają przekaz o Upadłych Strozach z planety Nibiru,ale to zapewne wiesz ...

A teraz cos o klaendarzu i niejako odp na twe pytanie-

FENOMEN ROKU 2012 WEDŁUG WIEDZY MAJÓW

Wiemy, że przed wschodem zawsze jest świt, światło słoneczne rozchodzi się we wszystkich kierunkach, widzimy je wcześniej niż słońce. Podobnie jest z 21 grudnia 2012 r. Jego energia promieniuje na naszą przeszłość i przyszłość. Aby zrozumieć istotę roku 2012, trzeba wziąć pod uwagę strefę 52 lat – 26 lat wstecz od 2012 r. i 26 lat do przodu – mówi HANNA KOTWICKA, wybitna znawczyni filozofii Majów w rozmowie z Jolantą Podsiadłą.

*

Hanna Kotwicka jest czołową polską propagatorką wiedzy kalendarzowej Majów, autorką popularnego cyklu „JA Jestem Innym TY”, wydanego w czterech językach – polskim, niemieckim, angielskim i francuskim, składającego się z książek-podręczników wprowadzających w arkana tej wiedzy.

*


• Co to oznacza, że Kalendarz Majów jest kosmogramem ziemskiej ewolucji?

- Pośród starożytnego ludu Majów inkarnowały się wysokie świadomości, które miały wgląd we wszystkie związki w Uniwersum i we wszystkie poziomy istnienia. Wiedząc, że kiedyś nastąpi czas upadku, całą mądrość Uniwersum zakodowały w Świętym Kalendarzu Tzolkin, by mogła przebudzić się we właściwym czasie i pomóc ludziom. Tzolkin nie jest zatem kalendarzem w naszym powszechnym rozumieniu, lecz platformą działań ewolucyjnych, bankiem informacji, uniwersalnym modułem harmonii. Zapisane są w nim wszystkie programy Czasu, duchowe wzorce ewolucji i cały dorobek ludzkości – nasza historia, nasze kolektywne wzloty i upadki, jak również życie pojedynczego człowieka. Wiedza ta pochodzi z wymiaru duchowego (bezczasowość), natomiast kalibracja (umiejscowienie jej w czasie linearnym) jest dziełem człowieka. I choć mówimy kalendarz Majów czy wiedza Majów, Majowie byli jedynie tymi, którzy zapisali całą wiedzę Uniwersum w swoim kalendarzu w formie matematycznej.


• W kosmologii Majów czas nie jest więc tylko ciągiem wydarzeń?

- Jest również informacją. Tzolkin, liczący 260 jednostek nazywanych kin, uwzględnia dwa czynniki: przedziały czasu i obszary wypełnione informacją. Kalendarz Majów można wykorzystywać w dwóch kategoriach: jako Krótką Rachubę, czyli 260 dni, albo jako Długą Rachubę, w którą wpisane są wielkie cykle ewolucyjne, nazywane przez Majów światami, np. 5200 lat, 26 000 lat, 104 000 lat... Niezależnie od tego, jaki okres czasu definiuje 1 kin – 1 dzień, 20 lat, 100 czy 400 lat – zawsze niesie ze sobą te same informacje.


• Dla nas szczególnie ważny jest ostatni cykl 26 000 lat.

- Z pomocą prawa Wolnej Woli i formuły Wszystko Dozwolone mieliśmy zgłębić w nim Miłość. Cztery piąte wielkiego cyklu przebiegło bez zakłóceń, jednak pomiędzy czwartym a piątym krokiem, około 6600 lat temu, wtargnęła na Ziemię obca świadomość, która w ciągu 1300 lat dokonała ogromnego spustoszenia wewnątrz ludzkiej świadomości. Pole naszych zmysłów zostało zawężone, zaczęliśmy oddalać się od boskiego źródła, hołdować trzem bożkom materializmu, którymi są pieniądz, władza i zniewolenie. Ten mroczny okres zakodowany został w Tzolkin w kinach 194 – 200 jako Siedem Zablokowanych Pieczęci albo inaczej – Siedem Zagubionych Świadomości. I tak boską praworządność Ix (Biały Mag) wyparła nieuczciwość; odpowiedzialność Men (Niebieski Orzeł) – zastąpiły uzależnienia; inteligencję intuicyjną Cib (Żółty Wojownik) – zimna kalkulacja; szacunek dla życia Caban (Czerwona Ziemia) – zawiść; wyższą prawdę Etznab (Białe Zwierciadło) – fanatyzm; siłę odnowy Cauac (Niebieski Wicher) – stagnacja; uniwersalną miłość Ahau (Żółte Słońce) – kochanie za coś. Aby ratować ludzkość przed zagładą, około 5200 lat temu postępowe siły Czasu, nadzorujące przebieg ewolucji, wprowadziły na Ziemię plan ratunku – Czas Karmiczny, nazwany przez dr. José Argüellesa, odkrywcę klucza do Tzolkin, „Statek Ziemia 2013”. Odtąd każdy stwórca przynajmniej raz musiał inkarnować się na Ziemi, by na własnej skórze doświadczyć swego dzieła i albo je naprawić, albo zniszczyć.

• Kiedy domknie się ten cykl?

- W przeciwieństwie do zachodnich kalendarzy, mających miarę wektorową, Majowie mieli inną technikę mierzenia czasu. Zawsze był punkt wyjścia i punkt celu. Na zakończenie każdy wielki cykl 26 000 lat otrzymywał krótką, programową formę 26 lat. Obecny cykl domknie się 21 grudnia 2012 roku. Zwrot czasu, określany mianem Konwergencji Harmonicznej, nastąpił o świcie z 16/17 sierpnia 1987 r. Odtąd, idąc wstecz, naprawiamy to, co wypaczyliśmy po drodze. Okres od 1987 do 2013 (fraktalne 26), reprezentuje dzieje ludzkości na przestrzeni ostatnich 26 000 lat, a nawet dużo więcej... W wielu mitologiach mówiono, że na koniec czasów zostaną uwolnione „demony”. To dzieje się właśnie teraz, na naszych oczach. Każda nieuzdrowiona karma musi rozładować się sama. Dlatego dzisiejsza scena planetarna to orgia planetarna – „demony” szukają ujścia. Teraz na Ziemi spotyka się, kłóci i godzi cały Kosmos. Nic nie powinno nas dziwić, wszystko pojawia się we właściwym czasie. Jedyne, co powinniśmy zrobić, to zachować czujność.


• Ale mamy syndrom roku 2012!

- Wynika to ze zbiorowego błędu myślenia, powielanego w niektórych kręgach ezoterycznych. Są w Polsce środowiska, które powołując się na Święty Kalendarz Majów, a nie znając jego faktycznej istoty lub celowo zatajając duchową prawdę, rozprzestrzeniają fałszywe informacje na temat 2012 r. i albo proponują oświecenie w trybie przyspieszonym, albo straszą końcem świata na skutek przebiegunowania. Dlatego dziś zamiast mówić o fenomenie roku 2012, mówi się o syndromie 2012. Spotkałam się z różnymi teoriami na temat tego, co stanie się 21 grudnia 2012 roku. Słyszałam m.in.: o ewakuacji ludzi przez eteryczne pojazdy Merkabah pod egidą Synów Boga (wg J. Hurtaka), o bezpiecznym schronieniu w „Perfect Vision” w RPA i możliwości rezerwacji miejsca za cenę od 750 do 20 000 euro (wg planu ratunku P. Geryla), o 6-godzinnej ciemności podczas przejścia w wymiar czwarty i nowych rodzicach pod postacią dwóch świetlistych kul i naszych ciałach urastających do 5 metrów wysokości (wg D. Melchizedeka). Jestem mocno zdystansowana do tego rodzaju opowieści, ale ich nie neguję ani nie pochwalam. Z punktu widzenia Uniwersalnego Kodeksu Etycznego nasza ewakuacja – nawet do czwartego wymiaru – byłaby ucieczką przed odpowiedzialnością za stan naszej planety. Skoro doprowadziliśmy biosferę na skraj przepaści, to własnymi rękami musimy to naprawić – my, nasze dzieci, potem dzieci naszych dzieci itd.


• A zatem należy odmitologizować tę datę?

- Największym paradoksem jest to, że ludzie koncentrują się na 21 grudniu 2012 i liczą, że wydarzy się coś szczególnego, bo tak przepowiedzieli Majowie. Dlatego idąc za Johannem Kössnerem, najwybitniejszym europejskim znawcą filozofii Majów, przyrównuję 21 grudnia 2012 r. do wschodu słońca. Wiemy, że przed wschodem zawsze jest świt, światło słoneczne rozchodzi się we wszystkich kierunkach, widzimy je wcześniej niż słońce. Podobnie jest z 21 grudnia 2012 r. Jego energia promieniuje na naszą przeszłość i przyszłość. Aby zrozumieć istotę roku 2012, trzeba wziąć pod uwagę strefę 52 lat – 26 lat wstecz od 2012 r. i 26 lat do przodu. Majowie tego nie wymyślili, oni to wiedzieli. Ich wyliczenia potwierdza dzisiejsza astronomia. W 2012 roku osiągniemy punkt przecięcia ekliptyki. Coś takiego wydarza się co 26 000 lat. W 2012 r. domknie się umownie long count (Długa Rachuba), a wraz z nim cykl 5200 lat Czasu Karmicznego i historii wielkiego upadku ludzkości. Jednak nie skończy się rok słoneczny, życie będzie toczyć się dalej. W astronomii rozpocznie się kolejny rok platoński, a w Tzolkin nowy cykl 26 000 lat.
Powrót do góry
Erik
Gość





PostWysłany: Wto 2:52, 26 Paź 2010    Temat postu:

Effko
Pani E. dziękuje za wyczerpującą odpowiedź, tak szczęśliwie się składa że znam lub słyszałem o wspomnianych publikacjach i ich twórcach. Zgadzam się z większością pani poglądów, choć jak zwykle bywa nie ze wszystkim, ale przecież każdy też jest inny. Widzę, że orientuje się pani w Tzolkin-ie, dlatego też mam do pani pewne pytanie. A mianowicie chodzi oto, iż jakiś czas temu poprosiłem koleżankę, która zajmuje się astrologią urodzeniową, aby zrobiła mi kompletny horoskop dla mojego życia i domniemanej mojej innej inkarnacji z przeszłości ( mam przypuszczenie kto to by mógł być ). Tak czy inaczej oba diagramy horoskopowe okazały się być niemalże dokładnym lustrzanym odwróceniem. Dodatkowo okazało się, że zarówno ja jak ten domniemany ja z przeszłości rodziliśmy się w pełni księżyca. Podobny eksperyment zrobiłem również z Tzolkin. Ja według Tzolkin jestem Kin 7 Niebieska Rezonansowa Ręka, a ta domniemana związana ze mną osoba jeśli dobrze pamiętam miałaby być kin 127 Niebieska Planetarna Ręka. Podobni też są okultystyczni partnerzy. A oto jaki był komentarz do obu osób: Duchowo wyczerpujące sytuacja skłaniają mnie do szukania nowych rozwiązań. Kluczem do sukcesów jest wiedza i wytrwałość. Dzisiejszy dzień daje mi możliwość uzdrowienia ognisk zapalnych we wszystkich sferach życia- fizycznej, psychicznej i duchowej.
Dziś jestem prawą ręką Boga. Demaskuję fałsz oraz świat iluzji i braków. Zamiast oczekiwać, burzyć się i żądać, sam biorę się do pracy. Mam wystarczająco dużo siły. Dziś zobaczę, co powinienem uzdrowić w sobie, by nie być konfliktowym. Dziś uczę się lekką ręką brać i dawać.
Jak będę miał tu tę rejestrację i jak kogoś będzie to interesować może przedstawię owe diagramy i opis. Na razie jednak jestem ciekaw co na przykład pani sądzi o takim ewentualnym reinkarnacyjnym podobieństwie.
Erik
Powrót do góry
effka
Gość





PostWysłany: Wto 11:52, 26 Paź 2010    Temat postu:

I jeszcze cos odnosnie rachuby czasu-
W kwestii określenia dokładnej daty początku Długiej Rachuby istnieją znaczne rozbieżności. Jedne źródła wskazują na 11 sierpnia, inne na 13 czy 17. Podobnie jest z rokiem początku, określanym na 3115, 3114, 3113 czy 3112 p.n.e.

Natomiast data domknięcia się Wielkiego Cyklu jest w większości przypadków spójna: 21 grudnia 2012. Niektóre plemiona w Ameryce Płd. mówią o 2007 r.

Pamiętajmy jednak, że dla Majów i innych rdzennych ludów Ameryki daty nie stanowią żadnego problemu. Dla nich najważniejsze są przemiany w świadomości i ratowanie planety Ziemi przed zagładą. Współcześni Majowie nigdy się nie spieszą. Oni wiedzą, że zdążą, jeśli żyją w zgodzie z rytmem natury.

Czas linearny jest zwykłym narzędziem pomocniczym, wymyślonym przez ludzi i dla ludzi. O czas, dzień, rok czy to, „która godzina” – spieramy się tylko my, biali.

A teraz pozwole sobie wkleic odp Hanny Kotwickiej na list czytelnika.Odp ta przyblizy problem partnera antypodalego,ktorego ma kazdy z nas-

Wiem, że moje pytanie może wydać się dziwaczne, porównałam datę urodzenia Osamy i Obamy. Rzecz, która mnie zszokowała: Obama, ur. 4.08.1961, to kin 173 – Czerwony Samoistny Wędrowiec, Osama, ur. 10.03.1957,) to kin 126 – Biały Solarny Łącznik.
kin analogiczny dla Obamy to Łącznik, kin urodzenia Osamy. [BŁĄD!] Kin analogiczny dla Osamy to Wędrowiec, kin urodzenia Obamy. [BŁĄD!] ....Różnią się od kinów urodzenia „niewiele” – tylko tonem. [AŻ TONEM! Błąd myślenia] Boję się pytać, czego kinem może być kin 256, Żółty Solarny Wojownik, partner antypodalny Osamy... Najdziwniejsze jest to, że dominuje wszędzie ton 4 (ukrywa się przecież też w tonie 9 = 4+5). Czy może Pani powiedzieć coś na temat tej łamigłówki, co to dla nas oznacza?

Odpowiem w skrócie, ponieważ wyczerpująca odpowiedź zajęłaby z pewnością kilkanaście stron. Podpowiadam też, że tło tej „łamigłówki” naświetlił J. Argüelles w książce „Czas i technosfera”, natomiast wewnętrzną logikę liczb wielokrotnie wyjaśniał J. Kössner podczas seminariów w Warszawie. Dlatego krótko:

W Tzolkin jest 260 kinów i tylko 100 krzyży powiązań. W interpretacji kinu narodzin bierze się pod uwagę zgodność tonów partnerów. Partner analogiczny i partner antypodalny mają zawsze ten sam ton, co kin danego dnia! W pytaniu wystąpił typowy błąd myślenia, dlatego bardzo dobrze, że padło takie pytanie.

Barack Obama był związany ze spolaryzowanym polem świadomości Osamy bin Ladena poprzez partnera analogicznego dopiero w wieku 44 lat (od 4.08.2005 do 3.08.2006), kiedy w jego osobistym cyklu kinem roku był Solarny Wędrowiec. Uwaga: Energia roku zabarwia tło od urodzin do Zielonego Dnia - tutaj usuwana jest energia nośna minionego roku i przyciągana nowa. (Zob. pole metryki „Kin roku – Rodzina Solarna” na planszy narodzin B. Obamy.)

W dniach z kinem Solarnego Łącznika każdy z nas jest konfrontowany z polem świadomości Osamy bin Ladena – jedni bezpośrednio, inni – pośrednio, i po to, by wznosząc tam miłość i światło, niwelować cienie historii. Należy również pamiętać, że nikt z nas nie jest wiecznie dobry albo zły, także Osama Bin Laden ma swoje pozytywne strony i czyste intencje.

„Ocenę” Osamy (w rzeczywistości nie mamy prawa nikogo oceniać!) powinniśmy zacząć od siebie. Na problematykę terroryzmu należy spojrzeć przez pryzmat „zwierciadła” i wykluczając lokalny patriotyzm, odpowiedzieć sobie na pytanie: czym różni się terroryzm od partyzantki czy jakiejkolwiek interwencji zbrojnej? W świetle Prawa Czasu – tylko nazwą, w obu przypadkach zabija się przecież czyjeś życie dla osiągnięcia określonego celu.

Przypominam, że od 1987 roku każda nieuzdrowiona karma musi rozładować się sama. 11 IX 2001 r. rozładowała się niechlubna karma XI-XII w. (konfrontacja chrześcijaństwa z religiami pogańskimi, wyprawy krzyżowe) i karma XIX w. (lata 1815-1835). (Zob. „Pepek Czasu”.) Kosztem 5 tysięcy istnień ludzkich została nam zaoszczędzona o wiele większa tragedia (konfrontacja chrześcijaństwa z islamem).

Dalej,
W krzyżu powiązań partner antypodalny Osamy bin Ladena, kin 256, Żółty Solarny Wojownik, to jednocześnie kin przeprowadzenia pierwszego testu z LSD (19.04.1943), substancją psychodeliczną, którą interesował się m.in. wywiad amerykański i rosyjski, jak również kin narodzin Winstona Churchilla (ur. 30.11.1874), krwawego bohatera Zachodu, np. Operacja Ajax w Iranie czy akcja zbrojna w Kenii.

Operacja Ajax

Gdy w 1951 r. premier Iranu M. Mossadegh, liberał i demokrata, rozpoczął nacjonalizację przemysłu naftowego, znajdującego się prawie całkowicie w rękach Wielkiej Brytanii, Churchill zdecydował się podjąć potajemną akcję na rzecz szacha M. Rezy Pahlaviego. Do pomocy nakłonił prezydenta USA D. Eisenhowera, używając do tego zmasowanej propagandy (oskarżanie premiera Iranu o komunizm i współpracę z ZSRR) i fałszywych informacji wywiadowczych (analogia z przyczyną ataku na Irak). Zorganizowana przez CIA akcja pozwoliła szachowi na usunięcie premiera i przejęcie pełnej kontroli nad Iranem. Szach przyjął politykę uległości wobec Zachodu.

Mau Mau

W 1951 r. niesprawiedliwy podział ziemi w Kenii i odrzucanie przez władze kolonialne skarg rdzennej ludności na faworyzowanie białych osadników doprowadziło do wybuch powstania, zwanego Mau Mau. W sierpniu 1952 r. wprowadzono stan wyjątkowy, a Churchill wysłał do Kenii brytyjskie wojska w celu stłumienia rebelii. Wojna była prowadzona z wielkim okrucieństwem z obydwu stron. Powstanie zostało ostatecznie stłumione w 1960 r.

Dziś, Churchill uznawany jest za najwybitniejszego Brytyjczyka w historii, Osama zaś – za terrorystę Nr 1 (choć – patrząc energetycznie, niezauważalnie dla oka – poprzez kin antypodalny „inspirowało” go pole świadomości Churchilla). To są właśnie te karmiczno-historyczne paradoksy.

Zaznaczam, że nie popieram terroryzmu, chcę tylko pokazać, że wszystkie negatywne działania mają swoje źródło w naszej, bliższej lub dalszej, historii. Wszystkie cienie historii będą powracać cyklicznie, dopóki „nie oświecimy” ich przyczyny. Powroty nie trwają jednak w nieskończoność. Także tolerancja Gwiazd kiedyś się kończy i dochodzi do frontalnego zderzenia.
Surprised
Moj KIN to KIN 187 Niebieska Wiodaca Reka Very Happy
SilaUzdrawiania.
...dzis kazdy czyn bedzie dla mnie wyzwaniem.Dzis nie strace nadziei,wiary w siebie i poczucia sensu tego ,co robie.Dzis wykorzystam wrodzone zdolnosci,zdobede wiedze i doswiadczenie zyciowe.Dzis naucze sie brac i dawac.Chetnie tez skorzystam z pomocy innych,dojrzalszych ode mnie.Dzis zaspokoje duchowy glod i zdobede poczucie dopelnienia. Surprised
Powrót do góry
effka
Gość





PostWysłany: Wto 11:58, 26 Paź 2010    Temat postu:

jesli chodzi o pdobienstwa partnerow solarnych to proponuje przeczytac książke Hanny Kotwickiej “Ja Jestem Innym Ty” opisuje ze szczegółami każdy z aspektów Kina, dzięki temu można lepiej zrozumieć siebie, zobaczyć może jeszcze nie odkryte zdolności i kierunki rozwoju. Smile
Powrót do góry
effka
Gość





PostWysłany: Wto 12:02, 26 Paź 2010    Temat postu:

Partner okultystyczny

Temat: PARTNER OKULTYSTYCZNY

Jakie jest znaczenie partnera okultystycznego? Co to znaczy "troszczy się on o niespodzianki w życiu"?

Partner okultystyczny pomaga nam znaleźć złoty środek pomiędzy świadomością indywidualną a zbiorową, reprezentowaną przez kwartet okultystyczny. Energia partnera okultystycznego wspiera wyrażanie kreatywności. Dzięki temu możemy z własnej woli przyłączyć się do pracy w grupie i dla dobra grupy, ujmując w karby nasze ego, bez utraty własnej indywidualności. Energie okultystyczne troszczą się o zaprowadzenie równowagi pomiędzy świadomością indywidualną a zbiorową oraz – poprzez proces odzwierciedleń (odbić lustrzanych) – umożliwiają nam powrót do naszego „praźródła”. Zaprowadzenie równowagi jest niezwykle ważne, ponieważ na przestrzeni dziejów ludzkości zbyt mocno odgraniczyliśmy się od świadomości grupowej i za bardzo zamknęliśmy w naszej indywidualnej.
Przykład: Dla Smoka 1 (kin 1) zwierciadłem poziomu świadomości indywidualnej jest Słońce 13, natomiast odbiciem świadomości grupowej są wszystkie kiny kwartetu. W tych dniach należy zwracać uwagę na sztuczki naszego ego, reakcje na ludzi, tolerancję (ale nie pobłażliwość!) i nietolerancję.

Tak więc partner okultystyczny pokazuje poziom świadomości w odniesieniu do świadomości zbiorowej, czyli na tle grupy. Pojawiając się niespodziewanie testuje naszą dojrzałość, tzn. aranżując prowokacje, sprawdza, czy zasilamy pole świadomości zbiorowej o swoje pozytywne aspekty, czy też je zaśmiecamy. Chodzi o to, abyśmy umieli zjednoczyć się z grupą i jednocześnie, nie wyróżniając się i nie manifestując swojej "inności", zachować własną indywidualność.
Może się jednak zdarzyć, że nie mamy do pomocy kwartetu okultystycznego, kiedy nasz kin narodzin leży w kolumnie środkowej Tzolkin. To oznacza, że jesteśmy silną osobowością i chcemy albo też musimy doświadczyć własnej kreatywności bez pomocy innych.

UWAGA: Słowo "okultystyczny" nie ma nic wspólnego z okultyzmem, lecz wskazuje na obecność pewnej niewidzialnej energii zesłanej nam do pomocy.

ZWIĄZEK Z PARTNEREM ATYPODALNYM
Jaką relację tworzyć będa ludzie, jeśli są dla siebie partnerami antypodalnymi? Czy możliwy jest szczę-śliwy związek osób będących dla siebie partnerami antypodalnymi?


W Tzolkin nie ma złych powiązań. Kin antypodalny zapewnia wysokojakościowy postęp. Każdy związek, także z partnerem antypodalnym, może być szczęśliwy. Wszystko zależy to od woli partnerów i stopnia ich uświadomienia.
Proszę pamiętać, że kin antypodalny (jak każda energia) może oddziaływać z pozycji bieguna światła albo cienia. Zawsze jednak dopinguje do pracy nad podwyższaniem poziomu świadomości. Różne mogą być tylko doznania.
W takim związku wyzwania będą nieco trudniejsze, a poprzeczka ustawicznie podwyższana, ale też, w przypadku harmonizacji i woli współpracy, rozwój duchowy będzie dokonywał się o wiele szybciej, a partnerstwo może osiągnąć najwyższy pułap szczęścia, lojalności, współtworzenia.
Powrót do góry
Erik
Gość





PostWysłany: Wto 20:24, 26 Paź 2010    Temat postu:

Effka Effla pamiętasz, w sumie nie wiem czy pamiętasz ale dałaś mi do myślenia. Sądzę, że chyba powinienem poważniej wniknąć w ideologię Tzolkina, pod kątem mnie samego, a nie w perspektywie świata, którego i tak nie udało mi się do tego czasu zmienić (przynajmniej w takim stopniu w jakim chciałem onegdaj). W kwestii karmy i reinkarnacji często przecież powtarzałem różnym ludziom, iż wcale nie muszą poznawać swych prawdziwych, czy nawet jakichś przypisanych im wcieleń i związanych z tymi osobami z przeszłości życiowymi scenariuszami, często porównywalnymi do naszych obecnych odczuć, pragnień czy sytuacji. Bo niekiedy jedynie przez akceptację siebie, lub negację swej ciemnej strony można osiągnąć swe założenia. Olbrzymią większość ludzi postrzegam jako niepoprawnych masochistów, którzy oficjalnie niby dążą do poprawy, w rzeczywistości jednak bojkotując siebie i swe potrzeby. I na pewno w jakiejś mierze ja jestem taki sam, z tym że może przez tego świadomość mógłbym być w nieco lepszej pozycji do pomocy samemu sobie. Na pewno analiza samego siebie jest jedną z dróg do poprawy i poznania samego siebie. Jest to coś podobnego do drogi, którą można przebyć szybko nie zwracając uwagi na otoczenie lub pomału kontemplując wszystko dookoła. W obu przypadkach osiąga się jakiś cel, pytanie jest jedynie na ile w tym pierwszym przypadku realizacja samego siebie mogła by być trwalsza i bardziej spełniona? Tak więc muszę odkurzyć książki pani Kotwickiej, mówiące że ja jestem tobą i na nowo przeanalizować siebie.
Z pozdrowieniami Erik.
Powrót do góry
Erik



Dołączył: 29 Paź 2010
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 19:38, 30 Paź 2010    Temat postu:

Przepowiednie się nie spełniają, są one nieustannie spełniane prze nieświadome tego osoby. To trzeba obejrzeć:
http://vimeo.com/16289863


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tmburvfns65



Dołączył: 12 Maj 2014
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Tyszowce

PostWysłany: Pon 14:43, 12 Maj 2014    Temat postu:

ok

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eqwvnofx35



Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Dobrzyń nad Wisłą

PostWysłany: Pon 20:28, 19 Maj 2014    Temat postu:

ok

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pszema_77



Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Myszyniec

PostWysłany: Nie 20:54, 25 Maj 2014    Temat postu:

Very HappyVery HappyVery HappyVery HappyVery Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Apokalipsa Strona Główna » 2012r Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
  ::  
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group   ::   template subEarth by Kisioł. Programosy   ::  
Regulamin